Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Teatr Lalki i Aktora „Kubuś” kolejny raz sięga po sztukę współczesnej dramatopisarki. Tym razem jest to świetny tekst Magdaleny Mrozińskiej, w którym świat przyrody staje się okazją do poruszenia tak istotnych kwestii, jak empatia wobec zwierząt czy umiejętność odnalezienia się w grupie, w której panują pewne odgórne zasady.

Dzieci, za sprawą Pani myrmekolog, zostają wprowadzone w magiczny świat mrówek. Dowiadują się, jak ważne dla równowagi w ekosystemie są te na pierwszy rzut oka niepozorne owady, jakimi zasadami współżycia się kierują i na czym, tak naprawdę, polega mrówcza codzienność. Co ciekawe, najmłodsi widzowie wchodzą bez jakichkolwiek oporów w konstruktywny dialog z ową badaczką mikrobiologii, dzięki czemu angażują się w spektakl, a nawet zadają pytania, zmuszając niejako Magdalenę Daniel do improwizacji.Głównym bohaterem spektaklu jest Mrówa – młodociany buntownik, który ma dość miliona zakazów i nakazów, jakie panują w jego społeczności. Czuje się niedoceniony i anonimowy. Jest zniesmaczony faktem, że nawet własna matka nie ma dla niego czasu przez ogrom obowiązków i liczne potomstwo (które zresztą bezustannie się powiększa, zasilając mrówczą armię). Postanawia odejść w daleki świat i nic nie robić, nic nie musieć i odpoczywać. Dołącza do niego młodszy brat, który nie do końca czuje to samo, ale zależy mu na towarzystwie Mrówy. Tak rozpoczyna się przygoda dwóch malców w wielkim, obcym świecie.

Bracia spotykają na swej drodze m.in. Muchę (udana rola Małgorzaty Sielskiej), Biedronkę (równie ciekawa kreacja Agaty Soboty) i Ślimaka (fenomenalna kreacja Małgorzaty Oracz). Dowiadują się, jak żyją inne owady. Muszą sami radzić sobie w kwestii pożywienia i budowy prowizorycznego domu. W międzyczasie Pani myrmekolog tłumaczy dzieciom, że samotna mrówka może przeżyć bez stada maksymalnie dwa dni. Sytuacja robi się więc niebezpieczna, zwłaszcza gdy bracia rozdzielają się w wyniku kłótni.

Nie zdradzę oczywiście finału spektaklu. Dodam tylko, że całość zostaje w delikatny sposób okraszona emocjami, która pięknie współgrają z wrażliwością dzieci. Mowa tu o poruszanym kilkakrotnie wątku relacji mama – dziecko. Mucha, jako doświadczona rodzicielka, doskonale wie, co musi czuć  opuszczona Matka Mrówka. Ma też świadomość, że maluchom może stać się coś złego i w zastępstwie postanawia zaopiekować się uciekinierami. Za to Mrówa i brat tęsknią za matczynym ciepłem.

Wszystko to, w połączeniu z próbą nauczenia dzieci szacunku wobec zwierząt, sprawia, że „My się mamy nie słuchamy” jest spektaklem godnym uwagi. Warto przyjrzeć się uroczym lalkom Romana Romanowicza oraz wsłuchać w przyjemną muzykę Łukasza Pospieszalskiego. Polecam.

 

Tekst: Aneta Zychma, Zdjęcie: Bartek Warzecha

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close