Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Gród nad Silnicą nie oparł się straszliwie zakaźnemu wirusowi „M”, który pustoszył niegdyś kraje zachodniej Europy. Ów motoryzacyjny bakcyl po raz pierwszy pojawił się u nas dokładnie 80 lat temu. Nie broniono się przed nim specjalnie. I w ten sposób trafił do Kielc, do Huty Ludwików. Nazywał się Villiers i pochodził z Anglii – tak w skrócie przedstawił genezę kieleckiej SHL-ki redaktor Wiesław Barański na łamach „Słowa Ludu”.

Legendarna SHL-ka

Pierwszy egzemplarz słynnego SHL 98 zjechał z taśmy w 1938 roku. Decyzję o produkcji motocykla podjął rok wcześniej Otmar Kwieciński, ówczesny naczelny dyrektor Huty Ludwików S.A. w Kielcach. Z angielskich zakładów Villiersa uzyskano licencję na silnik o pojemności 98 ccm. Zwerbowałem do pracy najlepszych konstruktorów, mistrzów i techników ­– wspominał po latach dyrektor. Wyprodukowano blisko dwa tysiące tych maszyn. Prezentowane były już w 1938 roku na targach we Lwowie, a wiosną 1939 roku na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Zdobyły medal, prestiż i uznanie. SHL 98 był przed wojną najbardziej poszukiwanym, a do tego najtańszym polskim motocyklem – jego cenę ustalono na 898 zł (dla porównania popularny Sokół 600 kosztował w wersji bez wózka 2300 zł). Motocykl miał świetne parametry techniczne, a do tego ładną, smukłą sylwetkę. Dziennikarz „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” zadał Otmarowi Kwiecińskiemu pytanie, czy SHL 98 nie ma przypadkiem zbyt mało chromu i błysku, aby sprostać fantazjom odbiorców. Dyrektor odparł, że wytrawny motocyklista nigdy nie będzie patrzył na chrom i nikiel, ale na istotną wartość maszyny, a jeśli chodzi o kolorystykę, to firma trzyma się zasady Forda: każdy kolor jest dobry, o ile jest to kolor czarny.

Skąd wzięła się nazwa SHL? Według pierwszej wersji (tak przynajmniej uważał dyrektor Kwieciński) to skrót od Suchedniowskiej Huty Ludwików. Inni twierdzili, choć raczej sporadycznie, że to rozwinięcie skrótu Spółka Huty Ludwików. Wersja numer trzy to Setka Huty Ludwików – pochodząca od pojemności silnika pierwszego motocykla.

Popularne kieleckie maszyny

Z biegiem czasu SHL-ka stała się legendą polskiej motoryzacji. Jej sylwetka wzbudzała zrozumiałe zainteresowanie, była przedmiotem westchnień i zazdrości. Grała w filmach obok wybitnych polskich aktorów. Była natchnieniem dla artystów i ciekawym obiektem dla fotoreporterów. Uczestniczyła w największych, nie tylko sportowych, wydarzeniach kraju – pisze o „dumie kieleckiej motoryzacji” Ryszard Mikurda, autor książki „SHL-ką przez gołoborze”, której trzecie już wydanie ukazało się w tym roku. Powstało ponad 20 modeli tych słynnych motocykli. Ostatni z nich to elegancka Gazela. Nawet gdy zaprzestano już krajowej produkcji, nasze SHL-ki cieszyły się niezłym wzięciem w Indiach. Tamtejszą licencyjną odmianę SHL M-11 nazwano Rajdoot, a ciągle unowocześniane wersje wytwarzano aż do 2005 roku.

Model SHL 98 był jedynym, który udało się wyprodukować do wybuchu wojny. Ale po wojnie zaraźliwy wirus „M” po raz drugi zaatakował Kielce. Po szeregu konsultacji politycznych i gospodarczych w 1946 roku zadecydowano o wznowieniu wytwarzania maszyn z logo SHL. Pierwszy powojenny model oznaczono jako M-02. Z taśmy zeszły 203 sztuki. Następny, M-03, wytworzono w nakładzie 349 egzemplarzy. Później powstał SHL M-04 z krajowym silnikiem o pojemności 123 ccm. Do 1951 roku wyprodukowano ich ponad 22 tysiące. Ideą produkcji motocykli przejęła się cała załoga. Zadanie nie było łatwe. Powojenne stosunki wymagały wielkiej ilości fantazji, samozaparcia i konsekwencji, którymi często trzeba było zastąpić braki materiałowe – pisał o owych niełatwych czasach Otmar Kwieciński, który ponownie został dyrektorem Huty, od 1948 r. przemianowanej na Kieleckie Zakłady Wyrobów Metalowych. Niestety, trzy lata później okazało się, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Nieźle rozwijającą się produkcję jednośladów przerwała polityczna decyzja władz o jej przeniesieniu do Warszawskiej Fabryki Motocykli. Oficjalnie KZWM otrzymały inne ważne zadania produkcyjne. Pierwsze warszawskie motocykle składano jeszcze z kieleckich części. W 1955 r. unowocześniony model M-06 produkowano jednak już pod nazwą WFM.

Znów w Kielcach

Przyszła październikowa odwilż 1956 roku. Władza spojrzała przychylniej na kieleckie tradycje motoryzacyjne. Zakaźny wirus „M” po raz trzeci pojawił się w Kielcach. Po sześciu latach przerwy wznowiona została w KZWM, prowadzona równolegle z WFM, produkcja SHL M-06 z dostarczanym ze stolicy silnikiem 150 ccm. W połowie roku 1959 rozpoczęto modernizację motocykla w oparciu o doświadczenia kieleckiego biura konstrukcyjnego. Nowe rozwiązania techniczne sprawiły, że model M-06T zapewniał już większy komfort jazdy. Do 1961 roku powstało ponad 27 tysięcy egzemplarzy.

Kieleccy konstruktorzy opracowali niebawem kolejną SHL-kę. Oznaczono ją symbolem M-11 i był to pierwszy polski motocykl klasy 175. Powstały dwie wersje tego eleganckiego jednośladu. Była to maszyna modna i poszukiwana, kupić ją nie było łatwo, choć cena wcale nie należała do niskich. Obowiązywały bowiem przydziały dla sekretarzy i dyrektorów oraz przodowników pracy. Zwykły, szary człowiek musiał swoje odczekać, wcześniej zapisując się do odpowiedniego komitetu kolejkowego. Popularny SHL 175 M-11 stał się do tego sztandarowym polskim motoryzacyjnym wyrobem eksportowym. Do 1967 roku z taśmy produkcyjnej zeszło ponad 185 tysięcy tych motocykli.

Następcą M-11 została nowa konstrukcja, dostosowana do europejskich trendów. Wzbudziła duże zainteresowanie wśród odwiedzających Targi Poznańskie w 1968 roku, gdzie została po raz pierwszy zaprezentowana. Wielu uznało ją niemal za rewelację. Ten model to oczywiście SHL M-17 Gazela. Jak na tamte czasy, Gazela miała niezwykle atrakcyjny wygląd, staranne wykończenie i nie odbiegała osiągami od światowych produktów. Sprzedawała się znakomicie, była do tego bardzo popularna także wśród pań. Barierą była jedynie wysoka cena, ale czegóż się nie robi dla spełnienia marzeń. Wyprodukowano aż 50 tysięcy tych modeli, z czego 15 tysięcy poszło na eksport. Mimo dużej szansy na prawdziwy podbój rynków zagranicznych, decydenci po raz kolejny powiedzieli nie. W 1970 roku zatrzymano produkcję. Gazela była ostatnim kieleckim motocyklem.

Sportowe wyczyny SHL-ek

SHL-ki nie były oczywiście jedynie środkiem komunikacji. Odnosiły także i sportowe sukcesy. Debiut na rajdowych trasach nastąpił już w sierpniu 1939 roku, kiedy to reprezentacja Huty Ludwików z powodzeniem wystartowała w Rajdzie Tatrzańskim. Dynamiczny rozwój sportu motocyklowego na Kielecczyźnie nastąpił dopiero w okresie powojennym. Fakt, że Kieleckie Zakłady Wyrobów Metalowych były jedyną fabryką produkującą motocykle w zasadniczy sposób przyczyniły się do popularyzacji tej dyscypliny sportu. Nie bez znaczenia było również to, że wszyscy w zasadzie dyrektorzy KZWM przykładali wagę do rozwoju sportu – podkreśla Ryszard Mikurda.

W 1948 roku w Hucie Ludwików utworzono wydział doświadczalny, który niebawem zaprezentował trzy modele motocykli sportowych. Pierwszy Zespół Fabryczny SHL w składzie: Jerzy Jankowski, Andrzej Kwiatkowski i Andrzej Kwieciński wygrał klasyfikację drużynową w VI Międzynarodowym Rajdzie Tatrzańskim w 1949 roku. SHL-ki odnosiły sukcesy w najtrudniejszych imprezach krajowych – Rajdach Tatrzańskim i Świętokrzyskim oraz na trasach motocrossowych. Po mistrzowskie tytuły sięgali m.in. Eugeniusz Frelich, Zdzisław Kałuża, Ryszard Potocki, Tomasz Armata, Marian Zając czy Zbigniew Klimecki. Pierwszym w powojennej historii mistrzem Polski został Mieczysław Markiewicz. Po wstrzymaniu produkcji motocykli w KZWM, w 1973 roku powstała sekcja motorowa w KSS Korona, która przejęła tradycje zespołu fabrycznego SHL. Już w latach 50. na rajdowych trasach motocyklowych można było spotkać także panie. Oczywiście w charakterze zawodniczek. Pionierką była kielczanka Jadwiga Sowińska, która swoje sukcesy odnosiła – ma się rozumieć – na maszynach ze stajni SHL.

Sentyment pozostał

SHL-ki to dziś legendarne motocykle. Fani tych maszyn mają okazję spotykać się na corocznym Świętokrzyskim Zlocie Motocykli SHL i Pojazdów Zabytkowych. Jego pomysłodawcą jest wspomniany kielecki pasjonat motoryzacji Ryszard Mikurda, a na popularne zjazdy przybywa zawsze liczna grupa posiadaczy SHL-ek z całego kraju. Tegoroczny, jedenasty już zlot, odbył się 19 i 20 sierpnia na torze w Miedzianej Górze oraz skansenie w Tokarni. Redakcja „Made in Świętokrzyskie” objęła imprezę patronatem medialnym.

W tekście wykorzystano książkę Ryszarda Mikurdy „SHL-ką przez gołoborze” (Kielce 2017) oraz archiwalne numery „Słowa Ludu” i „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”.

Tekst i zdjęcia Jacek Korczyński

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close