Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Zasoby Polony, która jest cyfrową odsłoną Biblioteki Narodowej, wzbogaciły się o ponad 1300 fotografii pokazujących kielecką i radomską wieś, jakiej już nie ma. Zdigitalizowano prywatne archiwum Piotra Gana, niestrudzonego dokumentalisty tutejszego folkloru, radiowca nazywanego Kolbergiem Kielecczyzny. Młodzi miłośnicy muzyki tradycyjnej podążają jego śladami i starają się upowszechniać jego dorobek.

Kolberg z magnetofonem

Piotr Gan urodził się w 1914 roku w Kamieniu Podolskim. Przed wojną ukończył konserwatorium muzyczne, śpiewał barytonem. Po studiach został leśniczym. Wojenna zawierucha sprawiła, że w 1943 roku trafił do Starachowic – tutaj udało mu się wraz z rodziną zbiec z transportu do Niemiec. Z Kielecczyzną związał swoje dalsze losy. Po wojnie zajmował się kulturą – najpierw jako urzędnik w Starachowicach, potem w Kielcach. Dobrze poznał region i jego dziedzictwo, szczególnie upodobał sobie wiejską muzykę oraz rzemiosło. Karierę dziennikarską rozpoczął od pisania o kulturze do „Słowa Ludu”, potem związał się z Radiem Kielce. Przez kilkadziesiąt lat jeździł od wsi do wsi, nagrywał wiejskich muzykantów i śpiewaczki, dokumentował zamierające obrzędy i ginące zawody, opowiadał na antenie o folklorze. Jego audycje cieszyły się ogromną popularnością. Zmarł w 1983 roku.

Radio Kielce podczas Buskich Spotkań z Folklorem przyznaje co roku nagrodę imienia Piotra Gana dla  najlepszej kapeli. Jego nagrań sprzed lat posłuchać można na antenie wczesnym rankiem. Kilka lat temu Muzeum Wsi Kieleckiej udostępniło niewielką część audycji radiowca na stronie www.piotrgan.pl

Spuścizna

Dzięki nadawanym o świcie audycjom o Kolbergu Kielecczyzny dowiedział się Piotr Baczewski, prezes Fundacji Muzyka Zakorzeniona, fotograf, filmowiec i animator kultury, który dokumentuje i popularyzuje niematerialne dziedzictwo kulturowe polskiej wsi. Podkreśla, że z Ganem – oprócz imienia i zamiłowania do wiejskiej muzyki – łączą go korzenie – jego pradziadek pochodził z Włodzimierza Wołyńskiego. –  Od dekady interesuję się tą muzyką, jeżdżę na wieś. Początkowo to było głównie Radomskie. Słychać tu Radio Kielce, które swoim zasięgiem obejmuje duży i zróżnicowany kulturowo obszar. Dzięki temu poznałem nagrania Gana. Zadziwiło mnie to, że ta muzyka jest wyśmienita i świetnie zagrana przez znanych mi muzyków w ich szczytowej formie. Zdumiało mnie też, że te audycje nadawane o godz. 5 czy 5.30 mają tylu słuchaczy – mówi.

Wkrótce okazało się, że spuścizna Gana, to nie tylko nagrania muzykantów i audycje radiowe. Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie po śmierci radiowca zakupiło od jego żony prywatne archiwum, na które składa się prawie 1400 czarno-białych negatywów i 3100 stron notatek terenowych i tekstów. Fundacja Muzyka Zakorzeniona pomogła uregulować stan prawny tych materiałów, w zamian muzeum pozwoliło na ich udostępnianie. Powstał też pomysł, żeby namówić Polonę, by zdigitalizowała negatywy. Trafiły one do Internetu i teraz każdy może obejrzeć fotografie świata, który już niemal nie istnieje.

Zdjęcia pokazują kryte strzechą chaty, kuźnie, targowiska w małych miasteczkach, dawne obrzędy i ludzi:  kowali, garncarzy, zabawkarzy i przedstawicieli innych ginących zawodów oraz twórców ludowych – rzeźbiarzy, wycinankarki, gawędziarki. Rzemiosło – oprócz muzyki – było drugą pasją Gana, szczególnie interesowało go kowalstwo i garncarstwo. Fotografie mają ogromny walor dokumentacyjny. Zobaczyć na nich można m.in. kołyskę z płachty powieszoną w sadzie, kobietę przy przęślicy, mężczyznę klepiącego kosę, trajkotanie – głoszenie publicznych zarządzeń przy pomocy trajkoty magistrackiej, obębnianie – tradycyjny sposób podawania do publicznej wiadomości zarządzeń miejskich przy użyciu bębna, krowie zaprzęgi, ozdobne okucia dyszli, len w kopkach, drewniane kapliczki słupowe, przebierańców podczas obrzędu zapustnego, plecione wozy, flisaków na Wiśle. Paradoksalnie, niewiele jest w tej kolekcji zdjęć muzykantów. Baczewski przypuszcza, że powodem mogła być czułość ówczesnych negatywów. Zdjęcia osób w ruchu i na dodatek wewnątrz pomieszczeń nie wychodziły zbyt dobrze.  Gan zrobił tylko statyczne zdjęcia kilku kapel, m.in. Zawiślaków czy Jana Rafalskiego.

Baczewski ma nadzieję, że we współpracy z Poloną uda się zorganizować wystawę fotografii Gana. Zapiski radiowca też są cenne dla badaczy – chce z nich skorzystać chociażby Iłżeckie Towarzystwo Historyczno-Naukowe, które ma w planach wydanie książki o garncarstwie.

Wiejscy muzykanci

Grających współcześnie muzykantów Kielecczyzny Baczewski poznał, gdy razem z Michałem Maziarzem, pochodzącym spod Jędrzejowa skrzypkiem, prezesem Stowarzyszenia To.pole i inicjatorem Taboru Kieleckiego w Sędku, sprawdzali kilka lat temu, czy ta prawdziwa  muzyka jest jeszcze w regionie żywa.

Baczewski zauważa, że według etnomuzykologów z Warszawy w latach 60. i 70. muzyka Kielecczyzny była znana i ceniona. Natomiast Radomszczyzna była wtedy na marginesie. Prawie nikt stamtąd nie pojawiał się na Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. Teraz jest odwrotnie: w Kazimierzu brakuje muzyków ze Świętokrzyskiego. Jeden z ostatnich kieleckich skrzypków, Zygmunt Jakubowski z Rudy Malenieckiej, laureat kazimierskiej Baszty, zmarł w 2014 roku. Zdążył jeszcze – w archaicznym składzie tylko z bębnistą – zagrać do tańca zachwyconym uczestnikom Taboru Kieleckiego w Sędku.

– To także ciekawa postać. Jakubowski nie grał przez 30 lat. Zdenerwował się, gdy na jednej zabawie musiał grać i grać bez końca, po powrocie do domu rzucił skrzypcami i powiedział, że ma porządny zawód i nie będzie grał. Przez ten cały czas nie dotykał skrzypiec – mówi Baczewski. Według niego w regionie są jeszcze muzykanci i śpiewaczki, ale albo już nie grają, albo grają dla siebie, poza nurtem przeglądów folklorystycznych. Niektórzy porzucili pasję po przeprowadzce do miasta

Inaczej w okolicach Radomia. Ta prawdziwa muzyka tradycyjna wciąż jest żywa. Tajniki muzyki ludowej zgłębiają młodzi ludzie. – Najmłodsza dziewczynka skończyła 10 lat, sporo jest 20-latków i 30-latków – wylicza. Odbywają się potańcówki, od starych mistrzów tradycyjnych melodii uczą się młodzi ludzie zainteresowani taką twórczością pochodzący ze wsi, miasteczek i dużych miast.

Archiwum Gana

Dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które otrzymała współpracująca z Baczewskim etnomuzykolożka Diana Szawłowska, powstał projekt „Śladami Piotra Gana” i strona internetowa www.archiwum-gana.pl. Ma upowszechniać dorobek badacza, dlatego trafiły tu jego zdjęcia i zapiski dotyczące nieistniejącego już świata, m.in. o kapelach na Ziemi Kieleckiej, o krypiarzach z Zawichostu, o obębnianiu i otrąbianiu. Warto zaznaczyć, że badacz Kielecczyzną nazywał region między Wisłą i Pilicą, który do 1975 roku tworzył województwo kieleckie.

Drugą część witryny budują owoce współczesnych poszukiwań i spotkań z twórcami. Są wśród nich jeszcze tacy, których nagrywał Gan, gdy byli młodymi ludźmi. Na stronę trafiają też zdjęcia, nagrania muzyczne i rozmowy z mistrzami i kontynuatorami tradycji, uczącymi się od starszych artystów. Jest też kilka tekstów, m.in. Macieja Szajkowskiego z Kapeli ze Wsi Warszawa czy Michała Maziarza z Tęgich Chłopów.

Piotr Baczewski przyjeżdża na Kielecczyznę, szuka starszych i młodszych muzykantów, fotografuje, nagrywa filmy. Strona www.archiwum-gana.pl staje się powoli skrzynką kontaktową, odzywają się muzykanci, lokalni animatorzy kultury oraz miłośnicy muzyki wsi. Prezes Fundacji Muzyka Zakorzeniona liczy na to, że pokazując współczesne oblicze wiejskiej muzyki niestylizowanej –  potańcówki, pograjki – zachęci innych młodych ludzi do tej formy twórczości. Strona ma być przeciwwagą „biesiady”, pokazywać muzykę wiejską bez przaśnej maski. Stereotypowo ludowa muzyka kojarzy się z „babami piejącymi ze sceny”, i budzi niesmak zwłaszcza u młodych ludzi. Dopiero gdy tradycja ożywa, gdy muzykę gra się na zabawie, do tańca, gdzie przychodzą rówieśnicy, dziewczyny śpiewają i można bawić się do rana – staje się atrakcyjna i warta kontynuacji.

Tekst: Agnieszka Gołębiowska, Zdjęcia: Piotr Gan i Piotr Baczewski

Fotografie autorstwa Piotra Gana pochodzą ze zbiorów Archiwum Naukowego PME, które zostały udostępnione za zgodą Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Fotografie zostały zdigitalizowane przez Bibliotekę Narodową w Warszawie.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close