Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Lubił swoje kieleckie gimnazjum, szkolnych kolegów i nauczycieli, ale prawie nigdy nie wspominał domu przy ul. Sienkiewicza, w którym dorastał. Mityczną krainą młodości, do której wielokrotnie będzie wracał pamięcią, na zawsze pozostanie Suchedniów i rodzinny majątek Berezów.

Niedzielne popołudnie. Wieś Skrzelczyce położona gdzieś między Morawicą a Pierzchnicą, niewiele ponad 20 km od Kielc. Dzień jak na początek marca jest ciepły, choć bardzo pochmurny. Na ulicach żywego ducha, tylko samochody co rusz przecinają ciszę. Podjeżdżamy pod dom sołtysa, który od razu wskazuje położone po drugiej stronie ulicy, na łagodnym wzniesieniu, ruiny. To pozostałości majątku rodziców Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Większość zabudowań spłonęła w 1945 roku. Według zapisków w metryce właśnie tu sto lat temu miał przyjść na świat autor „Innego świata”.

– Nie dalej jak wczoraj był tu mężczyzna i też pytał o pisarza – mówi sołtys Marek Pietrzyk, przy okazji zachęcając do obejrzenia stojącej nieopodal kaplicy św. Antoniego. Ruszamy przez wieś. Tak zaczyna się nasza wędrówka śladami Gustawa Herlinga-Grudzińskiego w setną rocznicę jego urodzin.

Skrzelczyce – niechciana rodzinna ostoja

Czy Skrzelczyce to dobre miejsce na start naszej marszruty? Czy rzeczywiście pisarz urodził się w tej niewielkiej wsi, gdzie jego ojciec miał liczący 280 mórg majątek, na który składały się pola uprawne i stawy? Przechowywane w Urzędzie Miasta i Gminy Daleszyce akta stanu cywilnego wskazują jednoznacznie Skrzelczyce jako miejsce urodzenia przyszłego pisarza, który na świat przyszedł 20 maja 1919 roku o siódmej rano jako syn Dobrysi z Bryczkowskich i Jakuba Herlinga vel Grudzińskiego. Ale inne źródła wskazują, że pisarz urodził się w Kielcach. Skąd te rozbieżności?

– Przechowywana w urzędzie w Daleszycach metryka budzi wątpliwości. Zastanawiające jest to, że zamiast podpisu ojca widnieje na niej adnotacja „niepiśmienny”. – Trudno uwierzyć, że ojciec pisarza – spolonizowany, zamożny Żyd – był analfabetą – mówi Irena Furnal, kielecka badaczka życia i twórczości Herlinga-Grudzińskiego. – Sam Gustaw wielokrotnie podkreślał, że urodził się w Kielcach, potwierdziła to również jego siostra Łucja podczas telefonicznej rozmowy ze mną. Sądzę, że ojcu pisarza – właścicielowi majątku w Skrzelczycach – zależało, aby syna zarejestrować właśnie tu, bowiem liczył na to, że posiadłość na stałe zostanie w rękach rodziny, a Gustaw będzie jej dziedzicem – dodaje.

Zapobiegliwość seniora rodu wydaje się zupełnie zrozumiała – w chwili narodzin najmłodszego z czwórki dzieci dobiegał już 50. roku życia, być może więc chciał uporządkować rodzinne sprawy i wskazać swojego następcę. Zamożne, przynoszące plony i dobry dochód Skrzelczyce miały stać się rodzinną ostoją, tymczasem, co znamienne, Gustaw nigdy nie odwiedził tej urokliwej wsi – wraz z matką i rodzeństwem mieszkał w Kielcach, w Skrzelczycach zaś przebywał gospodarujący tu z powodzeniem ojciec. Na wieś zaglądał jedynie starszy brat Gutka, Maurycy, by pomagać ojcu w pracach polowych. Matka, zakochana w mieście i miejskich rozrywkach, wyjazdy do tego zagubionego w polach rodzinnego majątku uważała za stratę czasu.

Wiejska posiadłość nie stała się rodzinnym gniazdem Herlingów-Grudzińskich. Dwa lata po narodzinach Gustawa jego rodzice sprzedali majątek za niebagatelną kwotę 10 mln marek polskich. Za te pieniądze ojciec kupił kolejną posiadłość noszącą nazwę Fabryka Fryszerka i Kuźnia Hydrauliczna w Berezowie, tuż na przedpolach Suchedniowa. Był tam okazały młyn z drewnianymi dworkiem i zabudowaniami gospodarczymi, staw i rozległe łąki. Dla Jakuba Herlinga-Grudzińskiego był to powrót do krainy lat dziecięcych – stąd bowiem pochodziła jego rodzina. Jak tłumaczy Irena Furnal, pierwsi Herlingowie przybyli do Suchedniowa z Chęcin po powstaniu styczniowym, tworząc tu liczną, choć raczej ubogą społeczność żydowską. Ojciec pisarza opuścił sztetl, spolonizował się, wzbogacił, stał się dla swoich pobratymców światowcem. Ale przecież nie zapomniał o swoich korzeniach, z pewnością tęsknił za rodziną, czego wyrazem był powrót do Suchedniowa. Tu zaczęła się jego historia. I tu miała się również zakończyć w tragicznych latach II wojny światowej.

Kielce – dorastanie w cieniu Żeromskiego

Jakub Herling-Grudziński zaczął gospodarować w suchedniowskim majątku, jego żona wraz z czwórką dzieci nadal mieszkała w Kielcach przy obecnej ul. Sienkiewicza 52. Kamienica tuż obok budynku NOT-u, nieopodal wijącej się wąską, leniwą wstążką Silnicy nie należy do najurodziwszych – oblepiona szyldami, miejscami obdrapana, z klasyczną bramą prowadzącą na podwórko, wygląda jak większość zabudowań na kieleckim deptaku. Jedyną pamiątką przypominającą, że właśnie w tym miejscu spędził swoje dzieciństwo i młodość autor „Innego świata”, jest tablica pamiątkowa, którą odsłonięto w maju 2009 roku w 90. rocznicę urodzin pisarza. Co wiemy o kieleckim domu autora „Dzienników pisanych nocą”? – To zaskakujące, że o domu, w którym dorastał, pisarz prawie nigdy nie wspominał – mówi Irena Furnal. – Może wiązały się z nim jakieś nieprzyjemne przeżycia? – zastanawia się.

Kielce nie były jego ukochanym miejscem. Lubił swoje gimnazjum, szkolnych kolegów i nauczycieli, namiętnie chodził do teatru, uwielbiał spacery po parku. Ale miasto, które wiele lat później przyznało Herlingowi-Grudzińskiemu honorowe obywatelstwo, nigdy nie było mityczną krainą jego młodości, do której – im człowiek starszy – tym częściej wraca. Bez wątpienia jednak Kielce były ważnym przystankiem w życiu przyszłego pisarza –  tu dorastał, tu debiutował, tu otrzymał świadectwo dojrzałości.

Był uczniem gimnazjum im. Mikołaja Reja (obecnego liceum im. Żeromskiego). Rozpoczął naukę w 1927 roku, ukończył na dwa lata przed wybuchem wojny. Jak mówi Irena Furnal, Gustaw był raczej miernym uczniem, opornie szły mu właściwie wszystkie przedmioty poza językiem polskim. Pisał wspaniałe wypracowania, które zapowiadały wielki literacki talent. Największą zmorą młodego Gutka była… muzyka. Szacowny prof. Józef Rosiński nie mógł mu ponoć wybaczyć, że nie znał tekstu jakiejś kolędy. Na nic zdały się tłumaczenia ucznia, że jest wyznawcą religii mojżeszowej.

– Pisarz wielokrotnie wspominał swoje wspaniałe polonistki: Irenę Lachittównę i Annę Jodłowską, wielkim szacunkiem darzył także profesora Kazimierza Kaznowskiego, który uczył go przyrody. Przywoził mu z rodzinnego Suchedniowa rosiczki, interesował się atlasami zwierząt – dodaje Irena Furnal. – Trzeba podkreślić, że gimnazjum im. Reja to była bardzo dobra szkoła, kształcąca na wysokim poziomie. Niezwykle istotne było to, że dzieci z rodzin żydowskich nie były w żaden sposób izolowane czy dyskryminowane.

Kieleckie gimnazjum to pierwsze przyjaźnie i pierwsze miłości, ale przede wszystkim debiut literacki autora „Innego świata” w szkolnym pisemku „Znicz”. Gustaw był wtedy w piątej klasie. Potem wraz ze swoim przyjacielem Jurkiem Głownią zredagował jeden numer gazetki „Młodzi idą”, by w końcu w 1935 roku zadebiutować w ogólnopolskiej „Kuźni Młodych” reportażem „Świętokrzyżczyzna”, który był pokłosiem wędrówek po Górach Świętokrzyskich. Nowa Słupia, Ciekoty, Święta Katarzyna, Dolina Wilkowska, Radostowa, Święty Krzyż – te miejsca zachwyciły młodego Gutka. I po nich – co znamienne związanych ze Stefanem Żeromskim – włóczył się po wielokroć. Nie bez przyczyny przywołujemy postać autora „Przedwiośnia”, który dla całego pokolenia międzywojennej młodzieży był wielkim autorytetem, by nie rzec współczesnym językiem – idolem.

– Gustaw Herling-Grudziński dorastał w cieniu Żeromskiego, podkreślał, że pisarz ten obudził w nim wielką wrażliwość na krzywdę społeczną – wyjaśnia Irena Furnal. Fascynacja autorem „Ludzi bezdomnych” zaowocowała krótkim, naiwnym, młodzieńczym romansem młodego Gustawa z… komunizmem. W zamieszczonej w dodatku „Plus Minus” dziennika „Rzeczpospolita” publikacji „Chłopiec z Kielecczyzny”, którą opracował na podstawie nagrań Herlinga-Grudzińskiego Zdzisław Kudelski, czytamy: To była klasa szósta prawdopodobnie albo piąta, czyli piętnaście, szesnaście lat, kiedy otarłem się o grupę młodzieży, która nie powiem, że była komunistyczna, ale interesowała się tym, szukała jakiejś drogi. To trwało u mnie krótko, zresztą skończyło się skandalem. Cała grupę rozpędziła czy nawet zatrzymała na dzień lub na dwa policja kielecka. Miałem w związku z tym wielkie kłopoty w szkole, które jednak udało się przezwyciężyć.

Flirtu z lewicową ideologią młody Gustaw Herling-Grudziński o mało nie przypłacił brakiem promocji do następnej klasy. Na szczęście wszystko rozeszło się po kościach, a chłopakowi odechciało się konspiracyjnych spotkań, które odbywały się na Karczówce.

Jest jeszcze jeden zbieżny punkt w biografiach Żeromskiego i Herlinga-Grudzińskiego. Obaj pisarze w młodym wieku stracili matki. W styczniu 1932 roku epidemia tyfusu zabrała Dobrysię Herling-Grudzińską. Chłopiec miał wówczas 12 lat, jego dziecięcy świat rozpadł się na kawałki, przestał istnieć także kielecki dom. Przez pewien czas Gutek mieszkał na stancji, ostatecznie jednak ojciec zdecydował, że chłopiec powinien wrócić na stałe do Suchedniowa i dojeżdżać codziennie do szkoły.

Suchedniów – w cieniu olchowej grobli

Blady świt wyrywa go ze snu. Ubiera się w pośpiechu, je śniadanie, zarzuca tornister z książkami na plecy i wybiega z domu. Szybkim krokiem wędruje przez las w kierunku stacji kolejowej. Słyszy w oddali turkot nadjeżdżającego pociągu. Wbiega zdyszany na  peron, a potem jednym susem wskakuje do przedziału. Zajmuje miejsce przy oknie, wyciąga z tornistra książkę i zatapia się w lekturze. Na całą długą godzinę. Czy tak wyglądały codzienne wyprawy kilkunastoletniego Gutka z Suchedniowa do kieleckiej szkoły?

To nie były łatwe lata w życiu ucznia kieleckiego gimnazjum, choć przecież to właśnie Suchedniów jawi się jako najpiękniejsza kraina młodości. To tu mieszkał aż do rozpoczęcia studiów polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Codzienne wyjazdy do Kielc i późne powroty do domu były jednak niezwykle uciążliwe. Pisarz wspomina: Gdy wracałem wieczorem, to już byłem niezdolny w ogóle do odrabiania lekcji, tylko waliłem się na kozetkę i zasypiałem.

Ciemny staw i olchowa aleja – te miejsca stały się niemalże symbolem szczęśliwego dzieciństwa  pisarza. Te miejsca będą mu się śniły w sowieckim łagrze, przynosząc, choć na chwilę, ukojenie. W „Innym świecie” czytamy: Leżałem całymi dniami bez ruchu na pryczy, doświadczając (…) łaski wspomnień. Śniło mi się najczęściej, że późnym wieczorem wracam ze stacji w Kieleckiem do domu. I choć była już noc, widziałem dokładnie, jak gdyby w czarnym świetle, najpierw piaszczystą drogę obok toru, potem zagajnik, dużą polanę z opustoszałą willą, strumień obok wzgórza (…) i wreszcie drogę prowadzącą nad nasz stary, zarośnięty szuwarami staw. Schodziłem ku płytkiej rzeczce, przeskakiwałem parę kamieni i groblą wysadzaną wysokimi olchami szedłem wolno w kierunku domu.

Jeszcze nie raz pisarz będzie je przywoływał w swojej twórczości te właśnie obrazy. I z każdym upływającym rokiem będą stawały się one coraz potężniejszym mitem. Oddajmy mu głos: W dzieciństwie i wczesnej młodości Ciemny Staw był dla mnie czymś w rodzaju zwykłego w tym wieku zauroczenia, zaczarowania. Właściwie pozostał taki i później, do niedawna, jako jedyny wyraźny punkt w coraz mglistszej nostalgii. Tęskni się za źródłem pierwszych wzruszeń, olśnień i wtajemniczeń, za sceną pierwszej miłości, choćby wiadomo było, że i źródło i scena są od wielu lat zasypane i zadeptane.

Rzeczywiście, z domu Herlingów-Grudzińskich w Berezowie pozostał tylko fragment fundamentu, nowe oblicze zyskał natomiast młyn, gdzie znajduje się obecnie hotel i restauracja „Stary Młyn”. Urokliwe to miejsce – rzeka Kamionka wije się schowana między rozłożystymi krzewami i drzewami, drzewa nad stawem wciąż dają cień. – Pisarz zakochany był w tym krajobrazie – mówi z uśmiechem Irena Furnal. – Teraz zabudowania podeszły już pod młyn, ale dawniej było tu odludzie, niczym niezmącona przyroda, która zapewne była rajem dla młodego chłopaka.

O latach spędzonych przez Gustawa Herlinga-Grudzińskiego w Berezowie przypomina kamienny obelisk, na którym widnieje zdanie: Stąd wyruszył w świat. To piękna kwintesencja losu tułacza, który stał się udziałem pisarza.

Z Neapolu do Kielc

Po raz ostatni Herling-Grudziński widział rodzinny dom w październiku 1939 roku. Wtedy też na chwilę odwiedził Kielce, by następnie, tak jak wielu Polaków, podążyć na wschód. Dotarł do Lwowa, następnie do Grodna. Gdy w marcu 1940 roku próbował przedostać się na Litwę, został aresztowany przez  NKWD i osadzony w łagrze. To był ten „Inny świat”, który potem opisał w swojej książce. Po uwolnieniu zdołał przyłączyć do armii generała Andresa, z którą walczył m.in. pod Monte Cassino. Za swoje bohaterstwo otrzymał Order Virtuti Militari. Po wojnie nie wrócił do kraju, wybierając los emigranta. Jego drugim domem stał się Neapol, gdzie zmarł w 2000 roku.

Do miasta swojej młodości Gustaw Herling-Grudziński przyjechał dopiero w 1991 roku, by odebrać tytuł Honorowego Obywatela Kielc. Potem zawitał tu w 1997 roku i wówczas spotkał się z młodzieżą z LO im. Stefana Żeromskiego. – Podczas tej drugiej wizyty pisarz miał więcej czasu na zwiedzanie miasta – wspomina Irena Furnal. Jakie były jej wrażenia po spotkaniu z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim? – Spotkałam się z człowiekiem z innej rzeczywistości, był na wskroś Europejczykiem – z wyglądu, sposobu mówienia, zachowania. Urzekł mnie swoją uprzejmością, ogromną klasą, interesował się rozmówcą – dodaje badaczka twórczości autora „Innego świata”.

Nigdy nie zawitał do Suchedniowa – może bał się rozczarowań, może wzruszeń. Dwa lata temu gościła tu jego córka Marta Herling, która spotkała się z mieszkańcami w hotelu Stary Młyn, czyli miejscu, gdzie dzieciństwo spędził autor „Dzienników pisanych nocą”.

Tekst i zdjęcia Agata Niebudek

Przy pisaniu artykułu cenne były dla mnie następujące źródła: „Inny świat” i „Dziennik pisany nocą” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, „Ciemna miłość” i „Ciemny Staw” Włodzimierza Boleckiego, „Chłopiec z Kielecczyzny” oprac. Zdzisław Kudelski („Plus Minus”, „Rzeczpospolita” 27.07.2002). Nieocenionym źródłem była też dla mnie rozmowa z panią Ireną Furnal – badaczką twórczości Gustawa Herlinga-Grudzińskiego

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close