Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


„Jak jest Nic, to nie trzeba Nic robić. Bo jest” – egzystencjalne credo jednego z głównych bohaterów spektaklu dla dzieci „Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa” w Teatrze Lalki i Aktora „Kubuś”, jakby przekornie rozpoczyna ciąg wydarzeń, które z Niczym nie mają Nic wspólnego. Oto bowiem Nic nie ma Nic do gadania w obliczu stworzenia świata przez bliżej nieokreślonego kreatora, zwanego zwyczajnie „takim Panem”.

Rozmnażanie pod nieobecność Niczego

Dzika Mrówka (świetna w tej roli Ewa Lubacz) pojawia się znikąd. Przemierza Nicość w poszukiwaniu poduszki. W krainie, z której przybywa, najwyraźniej coś już istniało, dlatego Nic zupełnie jej nie odpowiada. Dziką Mrówką zawładnął instynkt macierzyński i jedyne czego pragnie to posiadanie potomstwa. Nic jest niezadowolone, nie wyraża zgody na rozmnażanie nieproszonego gościa, bo wtedy już Nic nie będzie, tzn. będzie, ale nie Nic.

Trochę dziecko, trochę dorosły

Na domiar złego nagle z nieba spada Adam, a tuż po nim Ewa. Tego jest już dla Niczego za wiele. Ludzcy bohaterowie ani nie są dziećmi, ani też nie przejawiają dojrzałości wiekowej. Trudno ich sklasyfikować: emocjonalni, zdezorientowani, a jednak jakoś sobie radzą w nieprzyjaznej Nicości. Historia niby prosta, niby skomplikowana, podana w bardzo przystępnej, lekkostrawnej formie. Dla dzieci. Zarówno rzeczywistych, jak i tych skrzętnie ukrytych we wnętrzu każdego dorosłego.

Role z góry przydzielone

Dialogi pomiędzy Adamem i Ewą są przykładem stereotypowej wersji relacji damsko-męskich. Ona  płaczliwa, krzykliwa, niezrównoważona. On silny, zaradny, trochę nie rozumie zachowania Ewy, ale pragnie się nią opiekować. Kłócą się, godzą, uczą się siebie nawzajem. Ona ma oczywiście długie włosy, którymi nerwowo bawi się, nieświadomie kokietując Adama. On jest dobrze zbudowany i męski. Szablonowo, wręcz niepoprawnie politycznie (zwłaszcza w dobie odrodzenia feminizmu), ale na szczęście zabawnie.

Dziecięca ciekawość świata

Walor edukacyjny został przemycony przede wszystkim w przedstawieniu oswajania się z innością drugiego człowieka. Rozpoczynając od nagości, która zarówno dla Adama, jak i Ewy jest czymś oczywistym, a kończąc na wspólnym opanowywaniu języka dialogu. Mały chłopiec odruchowo łapie dziewczynkę za pierś, pytając się, co to takiego i do czego służy. Nie ma w tym żadnego podtekstu erotycznego, jest tylko zwykła, ludzka ciekawość, a nawet dziecięca naiwność. Piękny, prosty sposób na ukazanie budowania relacji z otoczeniem i drugim człowiekiem. 

Teatralna karykatura

Spektakl nie byłby tak miły dla oka, gdyby reżyserka Agata Kucińska i scenograf Michał Dracz, nie sięgnęli po tzw. tintamareskę, czyli technikę łączenia twarzy aktora z tułowiem lalki. Zabieg wywodzi się z jarmarcznych średniowiecznych Włoch i jest teatralnym odpowiednikiem karykatury. Przy takim rozwiązaniu scenicznym najważniejsza staje się mimika aktora, dlatego wielkie brawa należą się Annie Domalewskiej i Błażejowi Twarowskiemu (Ewa i Adam), którzy w mistrzowski sposób wcielili się w swoje tintamareskowe role. Sztukę polecam każdemu z przedziału wiekowego 5+. „Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa” to świetny przepis na sprawienie przyjemności swojemu wewnętrznemu dziecku.

Tekst: Aneta Zychma, Zdjęcie: Bartek Warzecha

 

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close