Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Wielu młodych ucieka z Kielc, choć wcale nie trzeba pokonywać setek czy tysięcy kilometrów, by poczuć się światowcem. Takie Włochy, dajmy na to, mamy niemal na wyciągnięcie ręki. Rowerem można też pojechać do Brazylii czy na Ukrainę. Ba! Wszystkie te trzy miejsca da się odwiedzić jednego dnia. Jak to możliwe?

Rozwiązanie może wielu rozczarować, bo mowa o miejscowościach i wsiach naszego regionu, których nazwy najzwyczajniej są takie same, jak niejednego odległego kraju. Wspomniane na wstępie Włochy to w zasadzie dwie wsie. Jedna położona jest nieopodal Pińczowa, a druga między Pawłowem a Nową Słupią, kilka kilometrów od drogi numer 756. Parę domów na krzyż, cisza, spokój i ta tablica na granicy oznajmiająca, że mijając ją znajdziemy się we… Włochach. Całkiem niedaleko klasztoru na Świętym Krzyżu i i Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

U nas na Ukrainie

Włochy to tylko jedno z miejsc, które można znaleźć na mapie, jeśli tylko ma się czas na to, by ją spokojnie przejrzeć. To właśnie studiowanie map pozwoliło swego czasu autorowi tych słów wsiąść na rower i jednego dnia odbyć podróż, która skończyła się przy wspomnianej, widocznej na zdjęciu, tablicy. A zaczęła się na Ukrainie.

Na jednej z mocno zużytych podczas pieszych rajdów map Ukrainę zaznaczono między Piekoszowem a Brynicą. Na miejscu jednak próżno szukać tablicy z tak brzmiącą nazwą, bo jest ona tylko zwyczajowa. Administracyjnie to sioło koło Julianowa, ale kogo by z miejscowych nie zapytać o to, jak się tu żyje, to odpowiada, że „u nas na tej Ukrainie to bida”. Zapewne to dlatego autor mapy zaznaczył wieś tak, jak ją widzą mieszkańcy. A okolica też tu cicha i spokojna. Blisko stąd do ruin pałacu w Podzamczu Piekoszowskim (niemal wiernej kopii dawnego Pałacu Biskupów Krakowskich z Kielc) lub do Pałacyku Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku. Wszędzie blisko, ale niekoniecznie po drodze, jeśli chcemy odwiedzić jeszcze Brazylię.

W tym celu trzeba za Brynicą odbić na Miedzianą Górę i Zagnańsk, by dotrzeć do Starachowic. To właśnie tutaj wspomniana wcześniej mapa informowała o dzielnicy, w której jednak próżno szukać grających w piłkę rodzimych canarinhos. Tak przewrotnie nazwano jedną z dzielnic tego miasta, a znaleźć ją można w okolicach ulic Polnej, Przeskok i Zaułek. Stąd już całkiem niedaleko do kolejnej „światowej” lokalizacji.

Włochy i okolice.

Od Korei do Korei

Spoglądając dokładniej na mapę naszego województwa można znaleźć jeszcze więcej przykładów na to, że nie trzeba jechać poza granice kraju, by odwiedzić ciekawe miejsca. W wielu z nich możemy zaskoczyć znajomych. Wystarczy, że wyślemy wiadomość typu „Pozdrawiam z Moraw” lub „Praga jest dziś bardzo słoneczna”. Morawy czy Pragę też warto poznać bliżej. Żeby odwiedzić świętokrzyskie Morawy, należy wybrać się na północne rubieże województwa. Są położone w niewielkiej odległości od granicy z województwem łódzkim, koło wsi Przybyszowy. Pragę zlokalizujemy nieco na północ od Rudy Malenieckiej. Obie wsie oddalone są od siebie o pół godziny jazdy samochodem.

A które województwo może się pochwalić tym, że w jego granicach znajduje się Korea? Prym wiedzie tutaj powiat kazimierski, bo można tu od Korei do Korei wędrować dość długo. Żeby uniknąć bezpośredniego nawiązania do Azji Wschodniej, Świętokrzyskie ma więc Koreę Wschodnią i Zachodnią, choć i Południowa się znajdzie. Tak nazywa się część wsi Gabułtów w gminie Kazimierza Wielka, ale poza remizą Ochotniczej Straży Pożarnej niewiele można tu zobaczyć. Niewielki obszar zwany Koreą to także część wsi Charbinowice, która również znajduje się w powiecie kazimierskim, ale dla odmiany w gminie Opatowiec. Jest też Korea w okolicach Staszowa, która stanowi część wsi Matiaszów w gminie Osiek.

W regionie leży również niewielki przysiółek o wdzięcznej nazwie Szwedy. To na południe, niemal w linii prostej od Ćmielowa. Między Stopnicą a Kołaczkowicami położona jest zaś Palestyna. Warto dodać, że mamy też i swoje Betlejem. Znajdą się w regionie świętokrzyskim także takie wsie jak Szatan, Piekło czy Niebo, ale to już temat na zupełnie inną historię.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Żołądek

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close