Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Legenda o Lechu, Czechu i Rusie opowiadana z przymrużeniem oka przez orła białego to kolejna propozycja Teatru Lalki i Aktora „Kubuś” w Kielcach. „Gniazdo” na podstawie sztuki Marii Wojtyszko i w reżyserii dyrektora kieleckiej sceny Roberta Drobniucha bawi i jednocześnie zaprasza do refleksji nad kondycją naszego narodu.

Świat przedstawiony w spektaklu zaskakuje i wywołuje dysonans poznawczy. Zamiast polskich pól i lasów wszędzie widać kaktusy, bluszcz, monstery i inną mało narodową roślinność. Postaci wyglądają jak superbohaterowie prosto z kart komiksów. Żeby tego było mało, trzech braci ma siostrę, co gorsza wygadaną i inteligentną, choć stereotypowo skupioną przede wszystkim na szukaniu męża. Są jeszcze Popiel, jeż, łoś, spersonifikowana Bieda, magiczna Diwa i tajemnicze Ćmoki. Mówiąc prościej: galeria osobliwości, która nijak się ma do powszechnych przekonań na temat początków państwa polskiego. Dzięki tej ucieczce od szablonowej, przewidywalnej, a co za tym idzie, nudnej wersji legendy, „Gniazdo” intryguje i do końca, mimo że wiemy przecież, co się stanie, spektakl ogląda się z zainteresowaniem i uśmiechem na twarzy.

Przygody Lecha (Błażej Twarowski), Czecha (Tomasz Frąszczak), Rusa (Michał Olszewski) i Wandy (Anna Domalewska) to w Kubusiowej wersji istna tragikomedia. Bohaterowie, udręczeni ciągłym jedzeniem buraków, opuszczają rodzinne strony w poszukiwaniu lepszego świata. Podczas wędrówki przeżywają chwile grozy, wpadają w tarapaty, kłócą się jak typowe rodzeństwo, pomagają łosiowi w potrzebie, knują intrygi i zbrodnie, a nawet trafiają na moment do prasłowiańskiego nieba, z którego niestety muszą odejść za sprawą szczawiu (nie będę tego tłumaczyć, trzeba samemu obejrzeć). Wszystko to zaprezentowane jest w plastyczny, a nawet sensualny sposób dzięki scenografii autorstwa Katarzyny Proniewskiej-Mazurek, charakterystycznemu ruchowi scenicznemu, za który odpowiada Ewelina Ciszewska i specyficznej grze świateł, opracowanej przez Prota Jarnuszkiewicza. Niezwykłe obrazy sceniczne doskonale współgrały z muzyką Sambora Dudzińskiego. W pamięci zapada świetnie zagrany pojedynek na miny, symbolizujący butność i porywczość Polaków.

Autorzy sztuki, sięgając po zabawne, wręcz kabaretowe chwyty, w niekonwencjonalny i lekki sposób opowiadają o rzeczach istotnych: o kształtowaniu się polskiej państwowości, o typowych wadach i zaletach Polaków oraz o naszych symbolach narodowych. W jednej z piosenek pada istotne pytanie: czy bycie dobrym Polakiem jest tożsame z byciem dobrym człowiekiem? Idąc dalej tym tokiem rozumowania, warto zastanowić się, czy będąc dobrym Polakiem, jestem jednocześnie po ludzku dobry, czy może jak te wszechobecne na scenie kaktusy, wzbudzam strach swoimi kolcami-poglądami. Zostawiam to do państwa refleksji, najlepiej po obejrzeniu spektaklu.

Tekst: Aneta Zychma, Zdjęcia: Bartek Warzecha

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close