Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Przemysł motoryzacyjny nad Wisłą od dawna znajduje się w zapaści. Ostatni Polonez, o którego konstrukcji wiele można powiedzieć, ale na pewno nie to, że wyznaczał trendy, taśmę produkcyjną opuścił 14 lat temu. Jak zatem wytłumaczyć fenomen Polaków, będących w światowej czołówce projektantów aut? Tomasz Prygiel udowadnia, że mając pasję i talent można wszystko.

O 34-latku z Kielc zrobiło się głośno, gdy jego najnowszy pomysł opublikował portal TopGear.com. Bo gdy „Top Gear” o kimś napisze, to nie może być przypadek. Wyjątkowy projekt Lamborghini szybko obiegł wszystkie branżowe serwisy. – Nazwa modelu LV426 nawiązuje do mojego ulubionego filmu „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”. Tytułowy Obcy nie miał oczu, a mój lamborghini przedniej szyby. Kierowca w środku ma przed sobą zestaw kamer i matrycę, która pokazuje rozszerzoną rzeczywistość. Jak będzie jechał w nocy, to nie będzie widział ciemnej drogi, ale całkowicie zmodyfikowany obraz 3D – opisuje Tomasz Prygiel.
Jego zdaniem to technologia przyszłości. I to wcale nie tak odległej, jak mogłoby się wydawać. – Samochód wkrótce przestanie być maszyną, którą znamy. Tak, jak telefon nie służy już tylko do dzwonienia, tak samochód zupełnie zmieni zastosowanie. Wsiądziemy do środka i będziemy mogli dokończyć film, który zaczęliśmy w domu, czy uczestniczyć w życiu portali społecznościowych, a auto samo nas zawiezie we wskazane miejsce. Za 20 lat centra naszych miast będą zupełnie inaczej skomunikowane – twierdzi.

Chłopięce marzenia
Pierwsze samochody zaczął szkicować w szkolnych zeszytach pod koniec ponurych lat 80. Gdy na polskich ulicach dominowały dwie rodzime marki, a szczytem luksusu i zadania motoryzacyjnego szyku był sprowadzony zza zachodniej granicy golf pierwszej generacji. – Jako kilkuletnie dziecko zobaczyłem w czasopiśmie motoryzacyjnym lamborghini i opla kadetta. I zastanawiałem się dlaczego ten pierwszy wywołuje u mnie tak silne emocje, a drugi już niekoniecznie. To był początek – uśmiecha się.
I choć później na wiele lat związał się z zupełnie inną dziedziną życia, to chłopięca pasja przetrwała. – W 2008 roku dość niespodziewanie wziąłem udział w konkursie organizowanym przez Fiata na nowy projekt 500-tki. I wygrałem jako całkowity amator, choć wystartowali w nim profesjonalni designerzy. Wtedy uwierzyłem, że to może być coś więcej niż tylko hobby – wspomina Tomasz Prygiel. W nagrodę trafił na praktyki do centrum Fiata w Turynie. – To było spełnienie dziecięcych marzeń. Zobaczyć z bliska jak pracują najlepsi designerzy, jak tworzą niepowtarzalne koncepcje. Naprawdę wyjątkowym uczuciem jest widzieć z bliska projekt, który dopiero dziś trafia do sprzedaży – dodaje.

Praca z najlepszymi
Do Włoch wrócił kilka lat później. W 2014 roku otrzymał stypendium w najlepszej szkole projektantów samochodów na świecie – mediolańskiej Scuola Politecnica di Design. Nauka pod okiem guru car designerów Alessandro Salvagnina i Michele Tinazzo trwała półtora roku. – Uczestniczyliśmy w pełnym procesie projektowania. Praca zespołowa po kilkanaście godzin dziennie, ciągłe zmiany koncepcji, wizji. Projektant musi uwzględnić gusta ludzi na całym świecie. Bo co innego podoba się Amerykanom, co innego Azjatom, a co innego mieszkańcom Indii. Pogodzenie tych upodobań to chyba najtrudniejsze zadanie. A na końcu każdego projektu zawsze będzie się liczył rachunek ekonomiczny, czyli to, że samochód musi się sprzedać – podkreśla Prygiel.

Skrzynka pełna wiadomości
Wspomniany na wstępie model Lamborghini LV426 to epilog pobytu w Mediolanie. – Przed studiami każdy projekt zajmował mi wiele miesięcy. Dzięki nauce w szkole Lamborghini nauczyłem się pracować zdecydowanie szybciej. Z LV426 śpieszyłem się, bo miałem ustalony zabieg i chciałem go wysłać zanim pójdę do szpitala. Jak zamieszczał go Top Gear, akurat byłem pod narkozą. Gdy się obudziłem, moja skrzynka mailowa pokazała 120 nowych wiadomości. Każdy pytał, czy mogę im podesłać projekt – śmieje się. I choć z fabryki w Sant’Agata Bolognese taki model Lamborghini na razie nie wyjedzie, to nazwisko kielczanina na dobre wpisano do notesów szefów największych koncernów.
Szybko pojawiły się też pierwsze propozycje współpracy. Na razie wspólnie z kilkoma innymi polskimi car designerami pracuje nad modelem Varsovii – polskiej, luksusowej limuzyny. – W ostatnich latach pojawiło się wiele propozycji na nowy, polski samochód. Nowa Syrena, nowy Polonez… Jednak sporo z nich ma niewiele wspólnego z tym, nad czym dziś pracuje się na świecie. My robimy projekt, który w pewnych elementach będzie wyprzedzał aktualne trendy – podkreśla. Marzenia? – Supersportowy samochód dla Kielc. Taka wizytówka miasta. Powoli już zaczynam układać w głowie, jak to auto ma wyglądać. Chciałbym, żeby to było coś absolutnie wyjątkowego, coś czego jeszcze nikt nie pokazał –dodaje.

Tekst: Maciej Sierpień, Fotografie: Mateusz Wolski
Projekty: Tomasz Prygiel

 

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close