Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Pierwsze dni w szkole – pojawiają się nowe obowiązki, trzeba zapamiętać mnóstwo nowych rzeczy i radzić sobie z nimi. Czy rodzic powinien ingerować w szkolne obowiązki dziecka i jeśli tak, to jak bardzo?

To oczywiście zależy głównie od dziecka i jego umiejętności odnajdywania się w różnych sytuacjach oraz od… rodziców i tego, czego do tej pory swoje pociechy nauczyli. Dzieci uczą się przez doświadczanie, warto więc już od wczesnych lat pozwalać im na samodzielność. Rolą rodzica jest wspieranie, a nie ograniczanie naturalnego rozwoju dziecka. Zachęcam do uczenia malucha odpowiedzialności za własne działania, bez ciągłego trzymania za rękę, instruowania, nadzorowania.

Rodzice, odrabiający z dziećmi zadania domowe, wypożyczający książki z bibliotek, dzwoniący do innych rodziców w sprawie tego, co zadane, to wcale nierzadkie zjawisko… Czy więcej w tym pożytku czy krzywdy dla dziecka? Czy jest jakiś moment, po przekroczeniu którego absolutnie nie powinno się już ingerować w obowiązki szkolne? A może rolą rodzica jest jednak ciągłe pilnowanie i – tak jak wielu to tłumaczy – „inwestowanie” w przyszłość dziecka?

Ja  nazwałabym to raczej kontrolą rodzicielską połączoną z wyręczaniem. Możemy to różnie tłumaczyć: „muszę sprawdzać lekcje, bo moje dziecko robi błędy, pisze niestarannie”, „jak nie przypilnuję, to zapomni się spakować”, „jak nie odrobi pracy domowej, dostanie jedynkę”. Większość rodziców próbuje zarządzać życiem swojego dziecka. Pamiętajmy, że wyręczający rodzic utrudnia zdobycie doświadczenia dziecku i wzięcia odpowiedzialności za swoje działania. Pokazuje mu też, że nie wierzy w jego możliwości, umiejętności rozwiązania problemu czy wykonania pracy do końca.

Jeśli zachowanie dziecka zmienia się na gorsze, np. nie chce odrabiać prac domowych, może to być sygnał dla rodziców i wołanie „potrzebuję poczuć swoją niezależność”. Zachęcam do zaufania własnym dzieciom, do zaprzestania walki z nim i oddania im kontroli nad własnym życiem. Dzieci, które mogą podejmować samodzielne decyzje i ponosić ich konsekwencje, uczą się być odpowiedzialne. Są zadowolone, pewne siebie, chętniej słuchają rodziców, łatwiej budują relacje z rówieśnikami – nie muszą walczyć o własną niezależność, umieją czekać na swoją kolej oraz szanują zdanie innych.

Dodatkowe zajęcia pozalekcyjne to temat rzeka. Ile, jakie, kiedy. No i – kto o nich decyduje?

Wybierając zajęcia warto uwzględnić zainteresowania i predyspozycje dziecka. I – co moim zdaniem najważniejsze – odpowiedzieć sobie na pytanie, kto tych zajęć potrzebuje: dziecko czy rodzic? Jeśli dziecko – warto wspierać je w wyborach. Natomiast jeśli to rodzic nalega na aktywność, bo to jest modne, bo córka kolegi jest zachwycona lekcjami baletu, bo dzięki temu będzie miał godzinę dla siebie, proponuję wybrać inną, być może wspólną formę spędzania czasu.

Szkolne relacje z rówieśnikami… Na ile my, rodzice, możemy w nie ingerować?

Jeśli to rodzic wybiera dziecku znajomych bądź ingeruje w to, z kim dziecko się przyjaźni, to czyje to są relacje – rodzica czy dziecka? Czyje potrzeby – kontroli/autonomii – zostają zaspokojone? Pamiętajmy, że dziecko nie jest naszą kopią. W toku rozwoju i doświadczania, przeżywania różnych sytuacji, kształtuje swój indywidualny sposób myślenia, postrzegania świata. Dzięki możliwości poznawania różnych ludzi, będąc w różnych sytuacjach, naturalne jest, że dziecko popełni błąd, bądź zachowa się nieodpowiedzialnie. W takiej sytuacji rodzice mają wybór – mogą wyratować dziecko z opresji, ucząc w ten sposób, że bez względu na to, co zrobi, mama lub tata wyciągnie je z kłopotów i nie musi martwić się o konsekwencje. Drugą opcją jest pozwolenie dziecku, by dostrzegło i odczuło skutki swoich działań, i dopiero wówczas zaoferowanie pomocy. Jeśli damy szansę naszym milusińskim, by ponieśli konsekwencje swoich zachowań, ci mogą nauczyć się krytycznego myślenia, obiektywnej oceny sytuacji, poszukiwania różnych wariantów wychodzenia z kolejnej trudnej sytuacji. Dziecko, które weźmie odpowiedzialność za własne postępowanie, będzie wiedziało, jak kolejną porażkę przekuć w sukces. Zauważy, że jego problemy to nie koniec świata. Pamiętajmy, dzieci szybciej nauczą się na własnych błędach.

Rozmawiała: Daria Malicka, Zdjęcie: Mateusz Wolski
Marta Szydłowska-Pierzak – psycholożka, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna. Założycielka Centrum Psychoterapii i Rozwoju Osobistego EMPATIA, pracuje z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Terapeutka w programach naukowych TRAKT na UW, prowadzi terapię traumy PTSD dla ofiar wypadków komunikacyjnych oraz E-COMPARED na Uniwersytecie SWPS, pracuje z osobami cierpiącymi na depresję. Członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close