Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


– To w sumie takie proste: nitka pozioma, nitka pionowa, jedna wzdłuż, druga w poprzek – mówi o sposobie powstawania tkaniny Urszula Wolska z Bliżyna. Jej pasja zaowocowała prywatnym Muzeum Dawnej Wsi, ogólnopolskim Dniem Tkaczki, ministerialnym stypendium i wystawą „Kolorowy kod kultury”. Ale Urszula Wolska nie tylko kultywuje tradycję – stare tkaniny inspirują ją w pracy artystycznej.

Nicielnica babci Eleonory

Fascynacja tkaniną to jedno. – Od dawna interesowały mnie też krosna jako urządzenia. Dobrze się czuję w otoczeniu starych przedmiotów. Stąd wzięło się marzenie, by takie krosna mieć i móc sobie zrobić tkaninę. Kiedy zaczęłam pracować w domu kultury, spotkałam panie, które dawno temu zajmowały się tkaniem. I od jednej z nich 25 lat temu kupiłam pierwsze krosna. Była zdziwiona, że chcę je mieć. Mówiła, że są „przywalóne w stodole”. I tak się to zaczęło. Nie wiedziałam nic o tkaniu, nie było wtedy literatury, więc trochę pod górę, trochę kombinując, zaczęłam robić pierwszą nicielnicę, pierwszą osnowę… Wówczas nie było dostępu do internetu, wujka Google, grup na Facebooku, które pozwalają zdobyć wiedzę czy wymienić się doświadczeniami. Ale udało się – mówi. I dodaje: – Jestem wyznawczynią idei, że jeśli mogę coś zrobić, to robię, nie kupuję. Sama wykonuję na przykład elementy do krosien, nicielnice.

Zalążek późniejszej pasji ma rodzinne korzenie. – Tkała mama mojej mamy Eleonora Niewczas z Majkowa koło Skarżyska. Ale gdy babcia żyła, to mnie tkactwo jeszcze nie interesowało. Nie widziałam zresztą babci przy krosnach, pamiętam ją już jako starszą osobę  – wspomina.

Ale pierwsze elementy krosien w jej zbiorze, to właśnie babcine nicielnice i płochy, czyli grzebień, którym się dobija tkaninę, znalezione za krokwiami starego domu.

Szczęśliwe sploty zdarzeń

Gdy poznała inne osoby zajmujące się tkaniem, pomyślała, że byłoby miło, gdyby wszystkie tkaczki w jednym dniu świętowały. – Dzień Tkaczki obchodzimy w pierwszą sobotę października, organizujemy wtedy warsztaty i pokazy. I życzymy sobie szczęśliwych splotów zdarzeń – mówi. Październik ma związek z tkaniem, bo jego nazwa pochodzi od paździerzy, czyli odpadków wyrabianego lnu. Tradycyjnie to właśnie w tym miesiącu przygotowywane były lniane włókna.

Pierwszy raz Dzień Tkaczki Wolska zorganizowała w 2008 roku. – Teraz tkaczki się z tym świętem utożsamiają. W 2018 roku odbywał się pod patronatem Europejskiego Roku Dziedzictwa Kulturowego. A dzięki Facebookowi nie ma granic i kordonów, więc wymieniamy się życzeniami z osobami z Australii i Niemiec – dodaje.

Okazją do przypominania tkackich tradycji jest nie tylko październikowa sobota – 10 lat temu w ramach Kuźnic Koneckich odtworzona została cała manufaktura z przędzeniem i robieniem osnowy. W 2011 roku podczas plenerowej imprezy Przystań Bliżyn zbudowano dawną wioskę, a w niej zagrodę z chatą tkaczki.

Domek Tkaczki

W pewnym momencie doszła do wniosku, że łatwiej zorganizować Dzień Tkaczki czy inną imprezę u siebie na podwórku – daje to większe możliwości, bo nie wszystko można przewieźć i zmontować w innym miejscu. W 2012 roku oficjalnie powstało Muzeum Dawnej Wsi – Domek Tkaczki, z regulaminem podpisanym przez ministra kultury. Obecnie mieści się w dwóch budynkach. Jeden właścicielka przeznaczyła na wystawę stałą. W pierwszej sali prezentuje przedmioty po swoich dziadkach – Stanisławie Niewczasie, który był kołodziejem, wykonywał m.in. koła do drewnianych wozów. Natomiast Kacper Wolski był pszczelarzem i w miejscu, gdzie teraz stoi dom naszej bohaterki, miał pasiekę. W drugim pomieszczeniu urządziła stałą wystawę edukacyjną „Jak to ze lnem było”. Przyjeżdżają ją oglądać rodziny z dziećmi i całe klasy szkolne, które w Bliżynie śledzą proces powstawania tkaniny. – Niektóre czynności mogą wykonać: czesanie czy międlenie lnu, nawijanie wątku na potaku, a na koniec mogą usiąść do krosien i spróbować, jak się te nitki przeplata. Mam małe krosna dostosowane do wzrostu dzieci, bo w dużych najmłodsi nie dosięgają nogami do podnóżków. Tutaj mogą poczuć się jak sto lat temu. W drugim budynku, w którym mieści się nawet kilkadziesiąt osób, rozstawione są krosna i tam odbywają się różnego rodzaju warsztaty. Cała klasa może sobie coś utkać  – tłumaczy. W Dniu Tkaczki organizuje otwarte pokazy.

W innych terminach też można skorzystać z oferty edukacyjnej bliżyńskiego muzeum. Trzeba tylko zadzwonić pod numer telefonu 604 750 288 i się umówić. Osoby indywidualne zwiedzają Domek Tkaczki za darmo. Zdarza się też, że zajęcia w Muzeum Dawnej Wsi organizowane są w ramach różnych projektów. Niedawno prowadziła na przykład warsztaty robienia nicielnic dla tkaczek z okolic Bodzentyna. Latem na wakacyjne zajęcia przyjechały dzieciaki z Radomia.

Warsztatów kilkudniowych, podczas których można zrobić całą tkaninę, nie organizuje, bo krosna w jej kolekcji są zabytkowe i niezbyt proste w obsłudze. – Te krosna, które mam, są ludowe, wykonane przez chłopa, który zrobił je, jak umiał. Często są dość toporne, ale tym bardziej podziwiam dawniejsze tkaczki, że takie piękne rzeczy robiły na tych urządzeniach – podkreśla artystka.

Wolska ma w kolekcji pięć krosien kupionych we wsiach z okolic Bliżyna, dwunicielnicowych, czyli do robienia prostego płótna i chodników – szmaciaków. Jedne krosna ma z Podlasia, te są już bardziej skomplikowane, czteronicielnicowe. A od liczby nicielnic zależy, jak skomplikowany można utkać wzór.

Kolorowy Kod Kultury

Spotkanie z dawnymi tkaczkami zaowocowało wystawą „Kolorowy kod kultury”, którą w 2007 roku prezentowała m.in. w Biurze Wystaw Artystycznych w Kielcach. Stare chodniki, które skupowała po wsiach uprała i prezentowała w ramach, jak dzieła sztuki w profesjonalnej galerii. – Wieczorem powiesiłam tkaniny w BWA i okazało się, że jest jeszcze miejsce na jedną ramę, więc pojechałam do jednej z pań, kupiłam czerwony chodnik, który leżał u niej na progu, wyprałam go wysuszyłam, a następnego dnia powiesiłam w ramach w galerii. Inaczej się patrzy wtedy na te tkaniny – mówi.

Wystawa „Kolorowy kod kultury” była jednym z działań promocji tradycyjnego tkactwa, które realizowała dzięki stypendium z ministerstwa kultury. Powstała wówczas publikacja „Biołe portki”, odbywały się różne wyjazdowe pokazy.

Kiedy zainteresowała się starymi chodnikami, dawne tkaczki zrozumiały, że są one coś warte, niektóre z nich ponownie wyciągnęły krosna i zaczęły tkać. – Te wszystkie tkaniny, które dawniej robiono po to, żeby je położyć pod nogi, są piękniejsze od tych nowszych, tkanych na sprzedaż. Nie wiem, dlaczego. Może wcześniej panie tkały, co im w duszy grało, a potem zaczęły się zastanawiać, co się będzie innym podobało? Wybieram te starsze tkaniny. Są prostsze, piękniejsze, delikatniejsze, może bardziej zgrzebne – wyznaje.

Inspiracja

Promowanie tradycji to nie jedyna działalność Urszuli Wolskiej. – Dla mnie tkanina ludowa jest inspiracją, wykorzystuję jej elementy we własnej twórczości, często na ich bazie tworzę coś nowego. Od 2006 roku biorę udział w Międzynarodowym Biennale Tkaniny Lnianej w Krośnie. W prezentowanym tam cyklu „Od-Tworzenia” zastosowałam tkaninę wykonaną na ludowym krośnie. Tworzy też książki artystyczne. – Zależy mi na tym, żeby moja praca nie była tylko oglądana, ale i inspirowała do własnych przemyśleń. Właśnie robię taki obiekt, w którym przeplatam tekst z obrazem, by utworzyć coś trzeciego, z czego – jak ufam – widzowie wyciągną własne wnioski. Wtedy ilu odbiorców, tyle może być interpretacji. I tak ma być – podkreśla.

Tkanie jest dla Wolskiej sposobem na stres. – Mnie to uspokaja. Jeśli się już te wszystkie nitki przeplecie tak jak trzeba, usiądzie się do krosien i po przerzuceniu nitek wątku stwierdzi się, że nie ma błędu, wtedy ze śpiewem na ustach można sobie tkać i się odstresowywać – śmieje się.

***

Urszula Wolska – artystka plastyk, zajmuje się fotografią, tkaniną, malarstwem i książką artystyczną. Właścicielka prywatnego Muzeum Dawnej Wsi „Domek Tkaczki” w Bliżynie. W 2007 roku otrzymała roczne stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a w 2011 roku honorową odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Prezentowała swoje prace na kilkudziesięciu wystawach indywidualnych i zbiorowych, jej tkaniny są w zbiorach prywatnych oraz w Muzeum Rzemiosła w Krośnie, Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi i The King St. Stephen Museum na Węgrzech. W 2015 roku otrzymała Świętokrzyską Nagrodę Kultury I stopnia za organizację muzeum i swoją działalność.

Pieśń ludowa z okolic Ciekot

Raniusieńko do dnia wstała, do południa lenek rwała,
do wiecora len mocyła, kamień na niem połozyła. x 2
Jak już lenek urosieła, to go potem wymiedliła,
potem wziena na przeslice, ukrecieła nicielnice. x 2
Za stodoło pasła bydło, postawiła motowidło,
dalej chłopcy pospiesojcie, motowidło rozkrencojcie. x 2
Zawijojcie długie nitki, by nie było zodnej bitki,
a Marysia nici nie do. Jak zmotacie to se sprzedo. x 2

Tekst Agnieszka Gołębiowska, Zdjęcia Mateusz Wolski

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close