Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Noszenie dziecka blisko siebie było dla niej czymś tak naturalnym, że chustę kupiła, będąc jeszcze w ciąży. Gdy synek miał pięć dni, odważyła się na pierwsze próby wiązania. Nie było łatwo. Minęło sporo czasu, zanim na dobre zakochała się w chustonoszeniu i została certyfikowaną doradczynią. Teraz pragnie zarażać rodziców swoją pasją. Mowa o Joannie Bzinkowskiej, założycielce pierwszej w regionie biblioteki chustowej.

Spotykamy się na indywidualnych warsztatach z noszenia chust. Joanna zjawia się z wielką walizką wypchaną biblioteczną kolekcją. Kolorowe tkaniny aż proszą się, żeby je dotknąć, poczuć pod palcami fakturę splotu i otulić się nimi. Joanna wprowadza mnie w tajniki chustowego świata. Tłumaczy wiązanie zwane kieszonką. Ćwiczymy najpierw na manekinie, następnie z moim synkiem. Efekty są zdumiewające: szczęśliwe dziecko i zadowolona mama, która wreszcie ma dwie wolne ręce i nie potrzebuje do tego wózka czy bujaczka. Rzeczywiście, Asia ma rację, twierdząc, że chusta do druga skóra. Dostosowuje się do matki i do dziecka.

Być ssakiem

Ze wszystkich ssaków lądowych człowiek rozwija się najwolniej. Noworodek pojawia się na świecie zupełnie bezbronny i nieporadny. Nie posiada w pełni rozwiniętych zmysłów i instynktu samozachowawczego. Potrafi jedynie oddychać, ssać i przełykać. Nie przetrwa bez stałej opieki dorosłego. Antropologowie używają specjalnego terminu – „zewnętrzny płód” – na pokazanie, jak słabo noworodki przystosowane są do samodzielnego funkcjonowania. Okazuje się też, że do około trzeciego miesiąca życia większość dzieci wymaga intensywnego przytulana i kołysania. To – w pewnym sensie – ma im przypomnieć  warunki życia płodowego. W lata 70. XX wieku prof. Bernhard Hassenstein, niemiecki biolog i behawiorysta, wprowadził do klasyfikacji młodych ssaków nowy typ, tzw. noszeniaków, do którego zakwalifikował ludzi. Noszeniaki są długo po narodzinach bezbronne, ale posiadają dobrze wykształcony odruch chwytny, który wykorzystują do łapania i zawieszania się na matce. Potrzebują z nią stałego kontaktu. Jego brak wprowadza zagrożenie i może grozić nawet utratą życia. Jeśli zestawimy powyższe informacje z wiedzą o nomadycznej naturze naszych przodków, noszenie dziecka w chuście staje się czymś tak naturalnym jak oddychanie.

Rodzicielstwo bliskości

Mimo że potrzeba kontaktu fizycznego jest fizjologiczna i należy zaspokajać ją w pierwszej kolejności, w krajach wysokorozwiniętych nastała moda na oddzielanie dziecka od świata rodziców. Ręce i bliskość matczynego ciała zastąpiły wózki, łóżeczka, bujaki, kołyski czy elektroniczne nianie. Na szczęście, w opozycji do tego zjawiska, za sprawą pediatry Williama Searsa, coraz prężniej rozwija się nurt zwany rodzicielstwem bliskości. Jego główne założenie opiera się na tym, że pierwsze lata życia dziecka to czas tworzenia więzi emocjonalnej z opiekunami, która rzutuje na jakość późniejszego, dorosłego życia. Attachment Parenting skupia się więc na tworzeniu trwałej relacji dziecko – rodzic, poprzez zaspokajanie naturalnych potrzeb tego pierwszego. Jednym z podstawowych narzędzi rodzicielstwa bliskości jest właśnie chustonoszenie. Dotyk, zapach skóry opiekuna, bicie serca – to wszystko gwarantuje dziecku poczucie bezpieczeństwa, dzięki któremu może się rozwijać. Noszenie w chuście umożliwia dziecku uczestnictwo w codziennym życiu rodziców, co z kolei ma znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania struktur mózgowych.

– Rodzicielstwo bliskości to dla mnie coś tak instynktownego, że nie potrzebuję do tego żadnych podręczników. Pojawiło się we mnie samo z siebie, naturalnie – opowiada Joanna Bzinkowska.

Tulenie w Skarżysku

Samo wiązanie chusty nie jest jednak już tak spontaniczne i zapisane w naszym kodzie DNA. Z pomocą przychodzą doradcy, którzy mają za sobą solidne doświadczenie i przebyty profesjonalny kurs. Dodatkowo koszt zakupu porządnej chusty nie jest mały. Dlatego Joanna zdecydowała się na prowadzenie cyklicznych spotkań dla rodziców, chcących zgłębiać tajniki sztuki noszenia dzieci, a także założyła darmową wypożyczalnię chust.  – Kurs jest początkiem drogi. Reszta to indywidualna kwestia. Kiedyś dowiedziałam się, że w Łodzi działa biblioteka chust i stwierdziłam, że może spróbuję u siebie, w Skarżysku. Ostatecznie w lutym tego roku ogłosiłam oficjalne otwarcie TuliSka – wspomina Joanna Bzinkowska. Zainteresowanie wypożyczalnią wzrasta stopniowo z miesiąca na miesiąc. Dokładnie tak samo było ze spotkaniami na temat chustoszenia. – Na początku, cztery lata temu, było kiepsko. Przychodziło kilka tych samych mam, a większość z nich po jakimś czasie wyjechała ze Skarżyska. Na szczęście moda na noszenie dzieci w chuście powoli zawitała i do nas. Teraz spotykamy się regularnie w bawialni Kuleczkowo.

Chustę z TuliSka można wypożyczyć na maksymalnie dwa tygodnie. Biblioteka jest bezpłatna. Tkaniny o wysokiej wartości mogą być objęte kaucją zwrotną. Przy okazji warto porozmawiać z Joanną i rozwiać wszelkie wątpliwości na temat noszenia dziecka czy to w chuście, czy w nosidle.

BHP chustonoszenia

– Jeśli zarówno ze strony rodzica, jak i dziecka nie ma żadnych przeciwwskazań medycznych, noworodka można nosić w chuście od pierwszego dnia życia. Istnieją nawet specjalne chusty wcześniacze: miękkie, krótkie, do noszenia na kangura. Brak też konkretnej granicy wiekowej, kiedy należy z tego zrezygnować – tłumaczy założycielka TuliSka. – Widziałam rodziców z niepełnosprawnościami, którzy nosili swoje dzieci w chuście. Taka forma bliskości możliwa jest również w przypadku, gdy opiekun porusza się na wózku inwalidzkim – dodaje.

Najważniejsze są chęci i uczenie się prawidłowych wiązań metodą prób i błędów. Pomocne mogą w tym być, poza spotkaniami z doradcą, blogi o chustonoszeniu bądź grupy wsparcia na Facebooku. – W naszym województwie działa grupa „Nosimy w świętokrzyskim”, która organizuje co jakiś czas spotkania w Kielcach. Warto zajrzeć też na ogólnopolską grupę Chustoświrki, zrzeszającą mamy, dla których noszenie w chuście stało się pasją – wylicza Joanna.

Skoro jako ssaki jesteśmy noszeniakami, a współczesna medycyna i psychologia wyliczają mnóstwo korzyści płynących z tulenia i kołysania dzieci, warto pochylić się nad zagadnieniem chustonoszenia i nawet z ciekawości, na próbę zawitać w TuliSku. Możliwe, że po rozmowie z Joanną wstąpicie na nową drogę bliskości i czułości. Tego właśnie życzę zarówno dzieciom, jak i rodzicom.

Tekst: ŁB, Zdjęcia: Mateusz Wolski

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close