Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Pasja bierze się z samej ziemi, wydobyta ubłoconymi rączkami dziecka. Podróżuje w górę upaćkanych trawą rękawów prosto do serca. Jeśli mamy uratować ochronę środowiska i samo środowisko, musimy uchronić nasz gatunek wskaźnikowy zagrożony wyginięciem: dziecko na łonie natury.

Powyższy cytat pochodzi z książki „Ostatnie dziecko lasu”. Jej autor Richard Louv, amerykański aktywista na rzecz szeroko rozumianego powrotu do natury, od wielu lat zachęca rodziców i opiekunów dzieci na całym świecie do eksplorowania przyrody i wspólnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Jego filozofia dotarła także do Kielc. Dwie miłośniczki leśnych wędrówek, Edyta Karnas i Katarzyna Wołowska, założyły tutaj Fundację Przystań w Naturze oraz pierwsze w województwie przedszkole leśne Dziupla. Chcą w ten sposób zachęcać innych do budowania wartościowych relacji z naturalnym otoczeniem.

Deficyt natury

Fundacja, która zachęca do zabaw na świeżym powietrzu, może co niektórym wydawać się dziwacznym pomysłem. Jeszcze kilka pokoleń wstecz brudne dzieci, skaczące po kałużach, taplające się w błocie i robiące proce z gałęzi były przecież codziennym widokiem. No właśnie, były. Teraz nasze społeczeństwo z jednej strony nastawione są na konsumpcję i wręcz obsesyjną gonitwę za nowinkami technologicznymi. Z drugiej wmawia się nam, że jeśli chcemy wychować dzieci na ludzi sukcesu, musimy zapewnić im jak największą ilość zajęć dodatkowych, tym samym przygotowując je od najmłodszych lat do korporacyjnych zasad gry. I jedno i drugie odbiera dzieciom czas, a dokładniej pozbawia je możliwości swobodnej, niczym nieskrępowanej zabawy na łonie natury, z dala od sal lekcyjnych czy hipnotyzującego monitora komputera.

Wspomniany wcześniej Richard Louv jest twórcą pojęcia deficyt natury (z ang. Nature-deficit Disorder), który można w skrócie wyjaśnić jako brak wystarczającego kontaktu z przyrodą. Otóż na podstawie wieloletnich, przeprowadzonych na całym świecie, badań naukowców wyciągnięto fundamentalny wniosek: dzieci do prawidłowego rozwoju (fizycznego, psychicznego i poznawczego) potrzebują kontaktu z naturą. Dokładniej, te dzieci, które codziennie spędzają czas na świeżym powietrzu (w parku, nad jeziorem, w sadzie, lesie, ogrodzie, itp.), mniej chorują, są bardziej sprawne ruchowo, potrafią kontrolować swoje emocje, mają wyższą zdolność koncentracji, lepiej się uczą i łatwiej nawiązują relacje
z rówieśnikami niż dzieci, które pozbawione są stałego kontaktu z przyrodą. Te ostatnie mają często problemy z nadwagą, koncentracją, zapamiętywaniem, nadpobudliwością psychoruchową, integracją sensoryczną i trudniej im tworzyć trwałe relacje z innymi. W świetle tych faktów założenie fundacji, mającej na celu zbliżenie dzieci i dorosłych do natury, wydaje się być wartościowym i potrzebnym wkładem w lokalną społeczność.

Małymi krokami

– Zanim zdecydowałyśmy się na założenie Przystani i Dziupli, organizowałyśmy mniejsze przedsięwzięcia jak kręgi leśnych rodzin czy śniadania na trawie – wspomina Katarzyna. W ten sposób powoli stworzyła się społeczność, której przyświecał wspólny cel powrotu do natury. Obecnie Przystań proponuje zajęcia edukacyjne w przyrodzie nawet dla niemowląt. – Rodzice i dzieci, którzy do nas trafiają, zostają na dłużej. To niesamowite obserwować jak niemowlęta i młodsze dzieci dorastają na naszych oczach i w tym dorastaniu są blisko świata przyrody – Edyta nie kryje zachwytu. Zajęcia w Przystani umożliwiają swobodny kontakt z naturą, edukację ekologiczną podaną w przystępny i przyjemny sposób (poprzez doświadczanie świata wszystkimi zmysłami), wyzwania survivalowe pod okiem profesjonalistów i leśne półkolonie, a dodatkowo dają rodzicom i dzieciom szansę na nawiązanie nowych znajomości i budowanie lokalnych grup towarzyskich. Wszystko dzieje się naturalnie, bez wysiłku, stopniowo, w swoim tempie, jak gdyby spotkania
w otoczeniu roślin i drzew sprzyjały wzajemnemu otwieraniu się na świat i innych.

Święto Błota

Terapeutyczne właściwości ma nie tylko przebywanie wśród drzew, roślin czy zwierząt (choćby mrówek czy ślimaków). To także… błoto, a dokładniej wszelkiego rodzaju błotne aktywności. Mają pozytywny wpływ na zdrowie i prawidłowy rozwój dzieci, a także na wzrost dobrego samopoczucia u dorosłych (jeśli tylko przełamią swoją niechęć do brudu). Taplanie się w mokrej ziemi to świetny sposób na zabawę sensoryczną i nowe doznania zmysłowe. Dodatkowo z błota powstać mogą wyjątkowe budowle bądź „potrawy” (kuchnia błotna to hit wśród Dziuplaków), co sprzyja eksperymentowaniu i rozwijaniu kreatywności. Poza tym błoto jest zdrowe: zawiera mikroby, które sprzyjają budowaniu odporności. Dlatego w Przystani błota nigdy nie brakuje. W tym roku dodatkowo dziewczyny postanowiły przyłączyć się do obchodów Międzynarodowego Dnia Błota. 29 czerwca zorganizowały błotne szaleństwo. Na dorosłych i dzieci czekały kąpiele, bicze wodne, kuchnia i SPA, wszystkie oczywiście z wykorzystaniem błota.

Osobista wiara w Planetę

Dzieci, które nie odczuwają więzi z miejscem, nie tylko nie skorzystają z dobroczynnego psychologicznego i duchowego oddziaływania przyrody, ale i nie wykształcą w sobie trwałego oddania temu miejscu oraz środowisku naturalnemu w ogóle. To ponownie Richard Louv. Jego słowa są znamienne, zwłaszcza w czasie, gdy coraz głośniej mówi się o kryzysie klimatycznym i już szóstym w historii naszej planety, gwałtownym wymieraniu gatunków. – Mam osobistą wiarę w Planetę. Ona sama się obroni. Warto jednak mówić głośno o tym, jakie znaczenie dla środowiska mają nasze codzienne wybory – opowiada Edyta. Właśnie dlatego Przystań w Naturze chce lokalnie szerzyć wiedzę o dobrych praktykach w duchu tzw. less waste (stopniowe ograniczanie ilości produkowanych odpadów). Ekologiczne postawy propagowano już m.in. podczas jednej z inicjatyw, warsztatów recyklingowych „Pora na eko-stwora”.

Tak naprawdę wszelkie spotkania z przyrodą inicjowane przez Przystań przyczyniają się do zmian w spojrzeniu na relację człowieka z roślinami i zwierzętami. Odkąd regularnie zjawiam się na różnych fundacyjnych warsztatach, zaczynam lepiej rozumieć założenia ekofilozofii Henryka Skolimowskiego, która mówi m.in. o tym, by traktować przyrodę jak sanktuarium, przestrzeń, w której codziennie zdarzają się cuda, miejsce, które od człowieka oczekuje szacunku, a nie bezmyślnej eksploatacji. Wrażliwość założycielek Przystani (jak i osób z nimi współpracujących) na otaczający nas świat jest zaraźliwa.

Jeśli do tej pory nie mieliście okazji zawitać na warsztatach, uczestniczyć w leśnych spacerach czy rodzinnych piknikach na trawie organizowanych przez Fundację Przystań w Naturze, to zachęcam Was do nadrobienia zaległości. Czuję, że to Edyta i Kasia dopiero nabierają wiatru w żagle i jeszcze nie jeden raz zaskoczą nas fantastycznymi przygodami na łonie natury. Niech moc przyrody będzie z nami.

Tekst Aneta Zychma, zdjęcia Ilona Pabis

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close