Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Co zobaczyć w Berlinie? Próżno tu szukać tradycyjnych atrakcji, oferowanych przez klimatyczne miasteczka z odpicowaną starówką, brukowanymi uliczkami i rezydencją należącą do mniejszego czy większego rodu magnackiego. W Berlinie nie znajdziemy też ani powalającej katedry ani rynku z prawdziwego zdarzenia. A mimo to przyjeżdżają tu tysiące turystów. I szukają tego, czego już za bardzo nie ma… muru berlińskiego.

Inspiruje

Wszystko zaczęło się po wojnie, kiedy Berlin podzielono na cztery sektory: radziecki, amerykański, brytyjski i francuski. Pierwszy dał początek czemuś, co później przez lata nazywano Berlinem Wschodnim. Trzy kolejne – Berlinowi Zachodniemu. Miasto nad Szprewą stało się areną zimnej wojny między Wschodem a Zachodem Europy. Jednym z jej symboli stał się mur berliński. I wykorzystywano go wszędzie. Trafił do filmów, utworów muzycznych, książek, komiksów. Wspomnę tylko kilka tytułów. Filmy: „Niebo nad Berlinem” Wima Wendersa, „Królik po berlińsku” Bartosza Konopki czy bardziej nam współczesne „Good Bye Lenin” Wolfganga Beckera. Książki: „My, dzieci z dworca ZOO” Christiane F., „Aleja Słoneczna” Thomasa Brussiga czy zbiór „1989. Dziesięć opowiadań o burzeniu murów” pod redakcją Michaela Reynoldsa. Komiksy: „Berlin” Marvano albo „Kinderland” Mavila. O Berlinie śpiewał zespół U2 na swej płycie „Achtung Baby”. O murze – w zawoalowany sposób – opowiada tekst kultowego kawałka „Arahja” zespołu Kult. I jeszcze długo można by było wyliczać.

 

Dzieli

Mur oddzielający Zachód od Wschodu zaczęto tworzyć 13 sierpnia 1961 r. Na liniach metra pojawiły się stacje widma, na których przestały zatrzymywać się pociągi. Później zaczęto stawiać coraz to bardziej rozbudowane konstrukcje.

Trochę statystyk. Posłużę się danymi ze wspomnianej książki „1989. Dziesięć opowiadań o burzeniu murów”. Długość: 112 km. Wysokość: 3,6 m. Długość wzmocnionego ogrodzenia i drutu kolczastego: 127,5 km. Wysokość ogrodzenia: 2,9 m. Długość fosy przeciwpancernej: 105,5 km. Wieże obserwacyjne: 302 sztuki. Korytarze strzeżone przez psy: 259 sztuk.

Uciekinierzy ze Wschodu na Zachód w latach 1945-61, a więc przed zbudowaniem muru: 6,6 mln, co daje 225 tys. osób rocznie. I po jego powstaniu – 616 751 osób. Zabici podczas próby przekroczenia muru berlińskiego – 136. Osoby aresztowane podczas próby przekroczenia muru – liczba trudna do sprecyzowania, ale z pewnością wiele tysięcy.

Przerażające…

Upadek muru nastąpił po 28 latach. 9 listopada 1989 r. przez granice na Zachód „wylały” się enerdowskie trabanty. Zjednoczenia Niemiec nic już nie mogło zatrzymać…

Nie istnieje

Mur nie był tylko murem. Był to cały zestaw konstrukcji, uniemożliwiających przedostanie się z jednej strony na drugą. Gdzie dziś go szukać? Na szczęście w Berlinie jest jeszcze trochę miejsc, gdzie można poczuć się jak w podzielonym mieście. Ślad muru znaczy dziś wąski pasek kostki z napisem „Berliner Mauer 1961-1989”. w nawierzchni ulic, chodników, placów. Przecina trawniki, sięga kamienic. Czasami na jego drodze stają zupełnie nowe budynki. Trzeba je obejść, czasami skręcić w przecznicę, poszukać w zaułku ciągu dalszego…

Dla większości turystów to pierwszy kontakt z murem. W tej formie znajdziemy go np. w rejonie bramy brandenburskiej czy na placu Poczdamskim. Zwiedzający przystają przy nim, by wykonać pamiątkowe zdjęcie. Gdzieniegdzie na trasie muru ustawiono jego pojedyncze fragmenty, jak na Leipziger Platz. Czasami – jak na placu Poczdamskim – można obejrzeć zawieszone na nim archiwalne fotografie, pokazujące jak miejsce to wyglądało przed upadkiem granicy.

Mur jest atrakcją, na którą uwagę zwracają turyści. Berlińczycy dziś nawet nie zauważają, że właśnie przechodzą ze Wschodu na Zachód. Czy też w drugą stronę. Bez problemów, bez narażenia życia…

Opowiada

Dawne przejście graniczne Checkpoint Charlie na Friedrichstraβe otaczają dziś nowoczesne wieżowce. A to tędy wiodła droga z sektora amerykańskiego do radzieckiego, jedno z najbardziej rozpoznawanych przejść granicznych pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Berlinem. Pośrodku ulicy – jak dawniej – stoi budka strażnicza. Nikt jednak nie prosi tu o paszporty. Pełniących tu kiedyś służbę żołnierzy przypominają umieszczone na słupie zdjęcia. Po jednej stronie widnieje ten w mundurze amerykańskim, po drugiej – czerwonoarmista. Stojąca obok tablica informuje, że opuszczamy sektor amerykański…

Więcej o murze można dowiedzieć się w pobliskim muzeum Haus am Checkpoint Charlie, a przede wszystkim poznać historię ludzi, którzy podjęli próby ucieczki na Zachód. W muzeum znajdują się prawdziwe eksponaty: urządzenia, które umożliwiły mieszkańcom NRD przedostanie się na stronę RFN. A metody były naprawdę zaskakujące: w samochodach budowano specjalne skrytki, przefrunięto przez granicę balonem, przygotowano podkop. Wirtualnie mur zobaczyć można tuż za rogiem, w walcu, gdzie prezentowane są panoramy z podzielonego miasta. Fragment muru stoi kawałek dalej, przy Niederkirchnerstraβe. W naturalny sposób ulega powolnej destrukcji, odsłaniając pręty zbrojeniowe, krusząc się kawałeczek po kawałeczku.

Przywołuje

Inny fragment muru ostał się przy Bernauer Straβe. Już stacja kolejki miejskiej Nordbahnhof wprowadza turystę w klimat podzielonego miasta. Zamknięte okienko kasowe, archiwalne fotografie, „przykurzone” płytki na ścianach i napisy sprzed kilku dekad sprawiają wrażenie, jakbyśmy trafili na stację duchów (jak nazywany był dworzec północny).

Idąc wzdłuż ulicy, natkniemy się na oryginalne fragmenty – betonowe kawałki; symboliczne, wbite w ziemię stalowe pręty, pomiędzy którymi można spoglądać ze Wschodu na Zachód czy przechodzić z jednej strony na drugą. Ale to nie wszystko. Mamy tu także, niczym w ruinach rzymskich, tzw. okna archeologiczne, w których pokazano to, co znajdowało się pod fundamentami muru: fundamenty lamp, kawałki betonowych rurek, którymi prowadzono przewody, a także relikty stojących tu niegdyś kamienic. Na ślepych szczytach okolicznych budynków powiększono archiwalne zdjęcia, np. uciekających na Zachód.

O stojącym tu kościele przypomina nowa kaplica. O tym, jak wyglądał system muru, można przekonać się, spoglądając z tarasu widokowego Centrum Dokumentacyjnego. Robi piorunujące wrażenie.

Przyciąga

A na koniec proponuję odwiedziny w East Side Gallery. W 1990 r. liczący 1300 metrów odcinek muru wzdłuż Mühlenstraβe pokryła malowidłami grupa 118 artystów, zaproszona do Berlina z całego świata. Oczywiście przez lata były one przemalowywane i zamalowywane. Część tych malowideł zrekonstruowano, choć nie wszystkie dokładnie w tych miejscach, w których powstały.

To tu „uchwycono” Ericha Honeckera całującego się z Leonidem Breżniewem. Tu przez mur przebija się ford karton, czyli popularny, wyposażony w silnik dwusuwowy trabant, jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli NRD. Tu sportretowano uciekinierów, obok gołąbki pokoju. Trochę to dziś kiczowate, ale setkom turystów fotografujących się w tym miejscu, zupełnie to nie przeszkadza.

***

Z turystycznych pamiątek z wycieczki śladami muru berlińskiego szczególnie polecam dwie. Pierwsza to reprint planu Berlina Wschodniego, na którym część zachodnia jest… wielką, białą plamą (przyznaję, mam to szczęście być posiadaczem oryginału, z którego korzystał kiedyś mój ojciec, gdy bywał w Berlinie Wschodnim). Druga pamiątka to oczywiście kawałek muru. Podobno oryginalny. Przynajmniej tak o nim mówią sprzedawcy. Ale w to akurat nie chce mi się wierzyć…

Tekst i zdjęcia: Andrzej Kłopotowski

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close