Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Monumentalny gmach Izby Skarbowej przy ul. Seminaryjskiej, reprezentacyjny budynek seminarium nauczycielskiego przy Leśnej czy dawnej łaźni publicznej przy Staszica. Architektura okresu międzywojennego miała zaświadczać, że Polska jest wolna i niepodległa.

Lata 20. XX wieku. Polska znów jest niepodległa. Ponad sto lat obcych rządów, życia w różnych kulturach prawnych i porządkach administracyjnych, zmagania się polskiego żywiołu z germanizacją i rusyfikacją. W tym czasie, czasie „…póki my żyjemy”, tworzył się nowy naród polski, nie tylko szlachecki, ale też chłopski. Naród, którego częścią była m.in. większość polskich socjalistów, walczących w chwili próby o Polskę z „internacjonalistyczną” z czerwoną nawałą ze Wschodu (czego dowódcy tej nawały się nie spodziewali). Ten czas to też wytrwałe podnoszenie się z wyniszczenia Wielką Wojną, biedą i chorobami, a także trwających do 1921 roku walk o granice.

Gmach WSP przy ul. Leśnej podczas dobudowy piętra, lata 70. (z archiwum Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków).

Władze odrodzonej, sklejonej na powrót z ziem trzech zaborów Polski, dobrze rozumiały, jak ważne jest podkreślanie odzyskania niepodległości również poprzez architekturę i przestrzeń publiczną. Rozumiały to także samorządy. Potrzeby inwestycyjne były ogromne i nowe władze, mimo pustek w kasach państwowych i samorządowych, inwestowały. Budowały szkoły i siedziby instytucji, mieszkania dla urzędników i miejską infrastrukturę. Do publicznych inwestorów dołączył też kościół katolicki, stawiając m.in. liczne szkoły. Nie inaczej było w Kielcach, mieście, które decyzją Sejmu stało się w 1919 r. stolicą rozległego województwa i ważnym ośrodkiem wojskowym.

Inżynierowie Nowakowski i Piller

Projektując publiczne gmachy, architekci starali się łączyć nowoczesność i tradycję. Tak powstał charakterystyczny dla lat 20. XX wieku styl rodzimy/narodowy: reprezentacyjny i elegancki, czerpiący z klasycyzmu epoki stanisławowskiej, polskich dworów i polskiego baroku. Świadomie starano się odzyskaną niepodległość zaakcentować w przestrzeni w sposób „godny”, stąd np. wiele budowanych w pierwszym dziesięcioleciu międzywojnia szkół miało reprezentacyjną formę, mimo że można je było zaprojektować w znacznie tańszej, prostszej wersji.

Kielce miały szczęście, bo w pierwszych latach niepodległości podjęło w nich pracę dwóch bardzo dobrych architektów, absolwentów Politechniki Lwowskiej: rozpoczynający właśnie karierę zawodową Wacław Nowakowski i doświadczony już, starszy o 11 lat, Adolf Piller (kształcący się również w prestiżowych Karlsruher Institut für Technologie i Akademie der Bildenden Künste w Monachium), w latach 1907-10 architekt miejski Lwowa.

Nowakowski w latach 1919-21 pracował na etacie architekta powiatów kieleckiego i stopnickiego, Piller do 1922 roku w kieleckiej Dyrekcji Robót Publicznych. Panowie utworzyli wspólne Biuro Architektoniczno-Budowlane inż. W. Nowakowskiego i inż. A. Pillera, mieszczące się w mieszkaniu Nowakowskiego przy ul. Hipotecznej. Obaj wyjechali z Kielc w roku 1924 – Nowakowski do Krakowa, a Piller do Poznania. Późniejsze krakowskie realizacje Nowakowskiego sprawiły, że stał się on jednym z najbardziej znanych i uznanych architektów polskiego międzywojnia.

O jego działalności w Kielcach do niedawna nie pamiętano. Ostatnio się to zmienia. Pięć lat jego pracy (a właściwie działalności obu panów, choć zwykle na projektach widniał podpis Nowakowskiego) zaowocowało budowlami niezwykle ważnymi w miejskim krajobrazie, o dużej architektonicznej klasie.

Monumentalne gmachy…

Nazwiskami obu architektów sygnowana jest dawna siedziba Izby Skarbowej przy ul. Seminaryjskiej (budowana w latach 1922-27) – wspaniały monumentalny gmach utrzymany w duchu klasycyzmu, mający symbolizować powagę młodego państwa i jednocześnie stanowić przeciwwagę dla dzielnicy „gubernialnej” – placu Bazarowego (później Wolności) i związanych z nim ulic – kojarzącej się z czasami administracji carskiej. Pierwotnie planowano wybudować przy ul. Seminaryjskiej dwa gmachy – Izby Skarbowej i Izby Kontroli Państwa, które miały zapoczątkować reprezentacyjną dzielnicę urzędową. Ostatecznie powstał jeden. Co ciekawe, budowę rozpoczęto z myślą o IKP, Izba Skarbowa miała stanąć w drugiej kolejności. Ostatecznie gmach zajęła skarbówka oraz – część pomieszczeń – policja. Dziś w pięknie odrestaurowanym budynku mieści się Wojewódzka Komenda Policji. Warto dodać, że niedługo po II wojnie światowej powrócono do pierwotnego zamysłu i wybudowano obok podobny gmach: reprezentacyjną siedzibę dla Sądu Wojewódzkiego.

Komenda Wojewódzka Policji przy ul. Seminaryjskiej (dawna Izba Skarbowa).

Kolejne budowle autorstwa Wacława Nowakowskiego to szkoły (niezwykle ważne z punktu widzenia państwotwórczego i miastotwórczego): kształcące pedagogów Państwowe Seminarium Nauczycielskie ze Szkołą Ćwiczeń przy ulicy Leśnej (1924-36) oraz sfinansowane głównie z datków amerykańskiej Polonii katolickie Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki, położone na wzgórzu na wschodnich przedmieściach (1923-27). Oba, zaprojektowane z użyciem podobnych form, monumentalne gmachy ze spadzistymi dachami, proste i nowoczesne, ale z detalami nawiązującymi zarówno do polskiego baroku, jak i klasycyzmu, mocno wpisały się w krajobraz miasta. Niestety, na początku lat 70. nowy gospodarz gmachów przy ul. Leśnej, czyli Wyższa Szkoła Pedagogiczna, fatalnie je zeszpecił, zdejmując spadziste dachy i nadbudowując w ich miejsce nieudaną kondygnację.

Wacław Nowakowski był też autorem ostatniej fazy, prowadzonej od 1912 do 1924 r., rozbudowy Seminarium Duchownego. To właśnie jemu zawdzięczamy zdobną fasadę od strony ul. Wesołej.

Jest też twórcą projektu bardzo nowoczesnej jak na tamte czasy Szkoły Podstawowej nr 2 im. Marii Konopnickiej przy ul. Kościuszki (1922-25). Jego dziełem jest wreszcie komunalna łaźnia publiczna przy ul. Staszica (1919-23). Budynek jest ważnym symbolem wysiłku miasta (czyli od niedawna samorządzących się kielczan) na rzecz tworzenia służącej mieszkańcom infrastruktury.

Wacław Nowakowski był również autorem pierwszych projektów jednej z największych i najważniejszych inwestycji Kielc międzywojennych, czyli zespołu koszar dla 4. Pułku Piechoty Legionów na Bukówce. Czy pomysły te zrealizowano, nie jest dziś jasne. Po wyjeździe Nowakowskiego głównym architektem, rozbudowującego się przez cały okres międzywojenny, zespołu koszar stał się inny Wacław – Borowiecki.

Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki, obecnie Zespół Szkól Katolickich Diecezji Kieleckiej.

… i tanie budynki drewniane

Architektura związana z odbudowywaniem polskiej państwowości oczywiście nie zawsze była monumentalna. Palące potrzeby lokalowe zaspokajano również realizując budowy budynków tanich, drewnianych. W Kielcach, na rogu ul. Prostej i Żeromskiego, powstał m.in. drewniany dom z 1920 roku autorstwa Tadeusza Telatyckiego z mieszkaniami dla urzędników Urzędu Wojewódzkiego (brak lokali był wtedy tak dotkliwy, że ważyły się losy Kielc jako stolicy województwa) oraz osiedle siedmiu „zakopiańskich” domów dla oficerów i ich rodzin przy ul. Kosynierów. Budynki, choć proste, mają świetne proporcje i polski charakter (dom przy Żeromskiego był nieraz uwieczniany przez plastyków w ich dziełach). Niestety, w ostatnich latach ani władze Kielc, ani Wojewódzki Konserwator Zabytków nie dostrzegały ich wartości. Dom przy Żeromskiego, przez lata pełnił rolę miejskiego lokalu socjalnego, a trafiony cztery lata temu piorunem, stoi opuszczony i czeka na wyrok (czy jednak dostanie szansę?) Podobnie jest z domami oficerów. Kilka lat temu, by powiększyć parking, wyburzono przedostatni z nich. Zachował się już tylko jeden, ale i on – jak wynika z informacji przekazywanych mediom przez Miejski Zarząd Budynków – przeznaczony jest do rozbiórki.

Dom urzędniczy przy ulicy Żeromskiego – stan z roku 2005.

Kolejne mieszkania budowane ze środków państwa dla urzędników powstały w Kielcach siedem lat później, znów według projektu Tadeusza Telatyckiego. Tym razem były to już nowoczesne kamienice zaprojektowane przy ul. Mickiewicza. Z planowanych trzech ostatecznie wybudowano dwie: jedną, pięknie odrestaurowaną, zajmuje Instytut Wychowania Muzycznego UJK, sąsiednia – z odpadającymi tynkami – jest współwłasnością gminy Kielce.

Co dalej?

W tym roku obchodzimy 100-lecie niepodległości. Warto uświadomić sobie, że żaden z wymienionych przeze mnie obiektów, nie był dotąd, mimo ich niekwestionowanej wartości, chroniony przez wpis do rejestru zabytków. Źle to o nas jako miejskiej społeczności świadczy. Dopiero obecna Świętokrzyska Konserwator Zabytków Anna Żak-Stobiecka zaczęła nadrabiać te zaległości, dokonując niedawno wpisu do rejestru niszczejącej byłej łaźni przy Staszica (skorzystałem z okazji i jako głos społeczności byłem stroną w tym postępowaniu). Głośny był też spór władz Kielc z konserwatorem o gmachy dawnego Seminarium Nauczycielskiego przy ul. Leśnej. Miasto, chcąc zrealizować skądinąd dobry pomysł udostępnienia inwestorom działki pod budowę gmachów biurowych o parametrach jak dotąd w Kielcach niespotykanych, postanowiły dawne seminarium wyburzyć. Ostatecznie skończyło się na dość dziwacznym „kompromisie konserwatorskim”, polegającym na zgodzie na wyburzenie, ale pod warunkiem „doklejenia” do nowych obiektów fragmentów elewacji przypominających wyburzone zabytki.

Nie jestem zwolennikiem takich maskarad. Jeśli wyburzać, to lepiej już nic nie udawać, tylko zadbać o to, by powstała w tym miejscu nowa architektura była wysokiej klasy. Jeszcze lepiej byłoby po prostu budynek zostawić, a lokalizację inwestycji zmienić. Te historyczne gmachy powinny dalej służyć jako np. prywatne szkoły, przy czym należałoby w takim przypadku z determinacją dążyć do odtworzenia ich pierwotnej architektury. Wymagałoby to niewątpliwie woli politycznej i znaczącego wsparcia z kasy państwa lub innych niekomercyjnych funduszy. Może w 100-lecie odzyskania niepodległości nie jest to niemożliwe?

Tekst: Rafał Zamojski

***
Korzystałem z tekstu Marty Karpińskiej o kieleckim okresie w twórczości Wacława Nowakowskiego oraz ustaleń poczynionych przez Krzysztofa Myslińskiego.
***

Pozostałe zdjęcia

Dawna łaźnia publiczna na rogu ulic Solnej i Staszica.

Ostatni z dawnych domów oficerów przy ul. Kosynierów.

 

 

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close