Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Synu, kiedy dorośniesz, chciałbym, żebyś był asertywny, pewny siebie i odważny. Ale teraz, kiedy jesteś dzieckiem, chcę żebyś był pasywny, grzeczny i podporządkowany. Taki model wychowawczy nie ma racji bytu. Pozwólmy dziecku na wolność, która prowadzi do odpowiedzialności – radzi Marta Szydłowska-Pierzak.

Czas wolny od szkoły, czas zabawy, spotkań z rówieśnikami, to równocześnie moment dużej próby samodzielności nie tylko dla dzieci, ale też dla rodziców.

Z całą pewnością czas spędzany na zewnątrz, na swobodnej zabawie może być świetną okazją do poznawania rówieśników, rozwijania umiejętności społecznych. Pamiętam chwile na trzepaku, pod drzewem, a czasem na drzewie, z gromadką roześmianych kolegów i koleżanek. Czasy nieco się zmieniły i dzisiejsze kolorowe place zabaw często są puste. Dzieci mają znacznie więcej mocno absorbujących atrakcji elektronicznych, a to przecież „podwórkowe życie” dostarcza maluchom najcenniejszych lekcji. Jako rodzice pamiętamy pewnie te czasy, kiedy będąc mali, wychodziliśmy na dwór zaraz po śniadaniu, a wracaliśmy wieczorem. Radziliśmy sobie z różnymi sytuacjami. Lepiej lub gorzej. Doświadczając trudności, uczyliśmy się ponosić konsekwencje własnych zachowań, bycia odpowiedzialnym za siebie, rozwijaliśmy altruizm, doświadczaliśmy początków, końców przyjaźni i całej gamy emocji z tym związanych. W dzisiejszych „nowoczesnych” czasach jest zdecydowanie trudniej zbudować bliskie, satysfakcjonujące, realne znajomości. Dzieci wszędzie noszą telefony, są stale online, wrzucają do sieci piękne, kolorowe zdjęcia, liczą „like”, są „fame”, ale w świecie realnym mają trudności w nawiązaniu czy podtrzymaniu relacji.

Zabronić dziecku korzystania z telefonu?

Pamiętajmy, że sposób, w jaki rodzice traktują komórki czy komputery i z nich korzystają, buduje w dziecku wzorzec postępowania. Zdarza się, że dorośli, jeśli już pozwolą na samodzielne wyjście z domu, zachęcają dziecko do częstego kontaktu: „daj znać, gdzie będziesz”, „zadzwoń z kim będziesz się bawić”, „z nim/nią się nie zadawaj”, „napisz, o której wrócisz”. Już 7-8 letnie dzieci noszą ze sobą telefony, żeby informować rodziców o miejscu pobytu, godzinie powrotu. Zachęcam do ustalenia zasad przed wyjściem dziecka na zewnątrz i pozostawienia telefonu w domu. Często okazuje się, że to rodzic nalega „bo muszę wiedzieć, gdzie jest, z kim, co robi”, „a jak się coś stanie?”. Dziecko uczy się być pod nadzorem i jednocześnie dostaje komunikat „sam sobie nie poradzisz”. A przecież chcemy nauczyć nasze dzieci samodzielności i odpowiedzialności. Synu, kiedy dorośniesz, chciałbym, żebyś był asertywny, pewny siebie i odważny. Ale teraz, kiedy jesteś dzieckiem chcę żebyś był pasywny, grzeczny i podporządkowany – ten zabawny cytat pokazuje pewien model wychowawczy. To rodzic wie najlepiej, co będzie najkorzystniejsze dla dziecka, teraz i w przyszłości, również z kim może się bawić, kogo poznawać. Pamiętajmy, to tak nie działa, jeśli ważny jest dla nas zrównoważony rozwój dziecka, to istotną kwestią jest wolność wyboru, ale nie samowola. Jest możliwy tylko wtedy, kiedy dobrze wiemy, gdzie kończą się nasze granice. Wolność to umiejętność szanowania tych granic. Wraz z wolnością rodzi się odpowiedzialność.

Czyli pozwalać, nie kontrolować?

Zadaniem rodziców jest wyznaczenie jasnych, precyzyjnych granic i konsekwentne ich przestrzeganie. Dzieci uczą się poszanowania norm życia społecznego, prawa, siebie i drugiego człowieka. W dzisiejszych czasach dorośli chcą być przyjaciółmi zamiast rodzicami. Chcą znać sekrety dziecka, stają się kumplami instruującymi, co zrobić w kłopocie. Nie chodzi o to, żeby przestać interesować się dzieckiem. Ważne jest, by dać mu przestrzeń dla własnego rozwoju, rozmawiając, a nie nakazując; wspierając, a nie ingerując. Obserwując destrukcyjny wpływ kolegi na dziecko, zamiast mówić „nie wolno ci się z nim/nią bawić” warto zapytać „jak się czujesz bawiąc się razem?”, „czy jesteś pewien, że uzyskasz od niego pomoc w trudnej sytuacji?”. Dzieci mają prawo do własnych uczuć, do tworzenia własnych przekonań. Pozwólmy im popełniać błędy, wyciągać z nich konsekwencje, pamiętając, że samotne dzieciństwo ma gorszy wpływ na rozwój naszych dzieci, niż kontakt z nieakceptowanym przez nas kolegą.

Rozmawiała: Daria Malicka, Zdjęcie: Mateusz Wolski

Marta Szydłowska-Pierzak – psycholożka, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna. Założycielka Centrum Psychoterapii i Rozwoju Osobistego EMPATIA, pracuje z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Terapeutka w programach naukowych TRAKT na UW, prowadzi terapię traumy PTSD dla ofiar wypadków komunikacyjnych oraz E-COMPARED na Uniwersytecie SWPS, pracuje z osobami cierpiącymi na depresję. Członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close