Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Upiory, według mniemania, trupy z trumn powstające, na domy nachodzące, ludzi duszące, krew wysysające, na ołtarze łażące, je krwawiące, świece łamiące – pisał o zabobonnej wierze w wampiry nasz XVIII-wieczny duchowny ks. Jan Bohomolec. Żyjący w tym samym stuleciu francuski mnich Dom Augustin Calmet, ówczesny autorytet w „upiornych” sprawach, tak z kolei określał legendarnych krwiopijców: jest to duch lub ożywione ciało zmarłego, które wychodzi z grobu, błądzi nocą i wysysa krew ze śpiących, przez co powoduje ich rychłą śmierć.

Chcąc zabezpieczyć się przed niechcianą wizytą upiornego gościa stosowano różne metody zarówno wobec osób wcześniej podejrzewanych o to, że po śmierci staną się upiorem, jak też i wobec tych, którzy rzekomo wracali jako „żywe trupy”, by pastwić się nad swymi sąsiadami lub bliskimi. Archeolodzy, badając stare cmentarzyska, napotykają czasem na pochówki odbiegające od praktykowanych przed wiekami obrzędów pogrzebowych. Tak było też i w naszym nadwiślańskim Sandomierzu…

Co kryje sandomierskie cmentarzysko?

Średniowieczne cmentarzysko na sandomierskim Wzgórzu Świętojakubskim odkryto w latach międzywojennych podczas przygotowań terenu do prowadzenia prac budowlanych. Nekropolia datowana jest na XI stulecie, a część znajdujących się tam grobów wzbudziło zainteresowanie uczonych. Miały one bowiem ślady stosowania wobec pochowanych tam osób dawnych, związanych z ludowymi przesądami, praktyk antywampirycznych: ułożenia ciała twarzą do ziemi, przebicia zwłok ostrym narzędziem lub odcięcia głowy. Dochodzi do tego lokalizacja grobu na peryferiach cmentarzyska oraz brak typowego dla tamtego okresu wyposażenia grobowego. Można oczywiście spierać się o to, czy takie ślady nie są efektem np. działań wojennych bądź różnych nieszczęśliwych wypadków. Występowanie szeregu właściwości charakterystycznych dla pochówków osób podejrzewanych o „szkodliwość pośmiertną” nie jest tu raczej przypadkowe. Znawca tematu, dr Łukasz Maurycy Stanaszek, uznał ślady stosowania praktyk antywampirycznych w niektórych grobach na sandomierskim cmentarzysku za „cechę wyraźnie potwierdzoną”. Uczony ten, autor niedawno wydanej książki „Wampiry w średniowiecznej Polsce”, z rezerwą podchodzi jednak do zbyt entuzjastycznie przyjmowanych hipotez dotyczących „wampirobójczych” pochowków, które archeolodzy co jakiś czas odkrywają na starych cmentarzyskach. Podkreśla, że na ślady takich działań natrafia się najwyżej w dwóch przypadkach na sto czy dwieście badanych grobów. W polskiej literaturze naukowej można znaleźć opisy kilkudziesięciu pochowków, w których odnaleziono szczątki osób podejrzewanych o wampiryzm. Analizując te przypadki, dr Stanaszek stwierdza, że najwyżej kilkanaście nosi ślady stosowania praktyk antywampirycznych.

Demon-wampir atakujący śpiącą (renesansowy drzeworyt, repr. za: E. Petoia „Wampiry i wilkołaki”, Kraków 2004).

Potencjał na upiora

Samo słowo „wampir” jest pochodzenia węgierskiego i w zbliżonych formach pojawia się też w językach słowiańskich. Na naszych ziemiach najczęściej nazywano go wąpierzem, strzygoniem, upiorem. Postać, a raczej idea wampira, ma starożytną metrykę i jest połączeniem wielu wierzeń oraz przesądów ludowych. Mieści w sobie zarówno dawne legendy pochodzące z różnych kultur, motywy dusz zmarłych, które nie mogą zaznać spokoju, jak też częste opowieści o osobach żywcem pochowanych czy też wzmianki o różnych szaleńcach, którym chora wyobraźnia nakazywała łaknąć ludzkiej krwi.

Przeprowadzając badania terenowe w różnych regionach kraju, Bohdan Baranowski zanotował, że w wierzeniach ludowych najczęściej po śmierci zostają upiorami ludzie o dwóch duszach lub o dwóch sercach (upirz za życia ma dwa serca i czerwony kark i kiedy umiera, to jedno tylko serce z nim ginie, a drugie żyje i jest powodem jego wędrówek pośmiertnych), ludzie rodzący się z zębami, samobójcy, zmarli tragiczną śmiercią, osoby złe, które skrzywdziły innych, nie chrzczeni lub ochrzczeni nieprawidłowo, a także ci, którzy zmarli bez spowiedzi. Kandydatami na wąpierzy byli również ludzie o sinych twarzach, nierównym oddechu, bądź mający zrośnięte brwi. Przyszłego upiora można było poznać po gęstym owłosieniu pod pachami, wampirem – w ludowym mniemaniu – mógł stać się także człowiek o widocznym kalectwie, zwłaszcza kulawy lub garbaty. Katalog potencjalnych upiorów był, jak widać, dość bogaty.

Jak unieszkodliwić wampira?

Co robiono, by zabezpieczyć się przed „pośmiertnym działaniem” osób podejrzewanych o upiorne właściwości? Po pierwsze starano się unieszkodliwić takiego „demona”, gdy uwierzono już, że po śmierci pojawia się on wśród żywych. Częstą praktyką było odkopanie grobu. Gdy już to uczyniono, stosowano wówczas kilka metod. Przekładano ciało twarzą do ziemi – by nieboszczyk „gryzł glebę”, a po przebudzeniu kopał w głąb, a nie na zewnątrz. Ucinano także zmarłemu głowę: kładziono mu ją między nogami lub zakopywano w oddzielnym miejscu. Często wkładano również kawałek żelaza do ust delikwenta – w ludowej tradycji żelazo było bowiem świetną obroną przeciw złym duchom – a także przebijano zwłoki ostrym przedmiotem: gwoździem, kolcem czy kołkiem. Szczególne emocje budził także „świeży” wygląd nieboszczyka i sugerował wampirzą działalność delikwenta. Wiedza dotycząca specyfiki rozkładu zwłok nie była przed stuleciami powszechna. A przecież warunki geologiczne czy klimatyczne mogą spowolnić procesy gnilne i sprawić, że odkopany niedługo po pogrzebie nieboszczyk będzie w doskonałej formie. Kolejne sposoby na unieszkodliwienie upiora to wywiercenie dziury w grobie i wlanie wody święconej do jego wnętrza, posypanie grobu ziarenkami maku czy wystawienie krzyża obok domu zmarłego. Stosowano także szeroko pojęte działania profilaktyczne. Odprawiano oczywiście mszę świętą za duszę zmarłego, wyświęcano mieszkanie po pogrzebie, wkładano nieboszczykowi do trumny nóż, sierp lub inny ostry przedmiot, by potencjalny wampir pokaleczył się i nie mógł kontynuować swej wędrówki, a po powrocie z pogrzebu przewracano wóz zmarłego.

Kadr z filmu „Nosferatu” z 1922 r.

Wampiry są wieczne

Nie łudźmy się, że wiara w wampiry i wykorzystywane sposoby ich unieszkodliwiania to jedynie cecha odległych wieków. W czasach całkiem nam już bliskich również stosowano takie metody (ponoć w pewnych regionach Europy praktykowane są nadal). Ks. Władysław Siarkowski w swych XIX-wiecznych zapiskach etnograficznych dotyczących zwyczajów ludowych z okolic Kielc zanotował (przytoczył to Oskar Kolberg): Jeżeli umarły straszy po śmierci i duch jego ukazuje się w domu, w takim razie osoba najbliższa z krewnych nieboszczyka powinna udać się z grabarzem na cmentarz, wyszukać grób, w którym złożono na wieczny spoczynek zwłoki nieboszczyka, obejrzeć dobrze mogiłę, czyli nie znajdzie się na niej jaki otwór lub szparka; jeśli tak, to szparkę tę należy zasypać makiem, a tym sposobem położy się koniec wszelakim strachom. Duch bowiem, aby się wydostać przez otworek, zmuszony będzie pozbierać ziarnka maku; praca tego rodzaju zabawi go do północy, tj. do czasu, w którym kury pieją, a duchy utracają, według wiary gminu, wolność swoją. Kolberg opisał także następny, bardziej drastyczny, a wspomniany już sposób: Chcąc się zabezpieczyć przed strzygą (tj. duchem nieboszczyka, który chodzi po śmierci i straszy) należy iść na cmentarz, odkopać grób, uciąć nieboszczykowi temu głowę, pod język włożyć piątkę srebrną i kawałek krzemienia, a następnie głowę położyć między nogami.

A Szafrańcowa straszy

Wieści o zabobonnych praktykach docierały także z prowincji do stolicy. Nasz etnograf cytuje w swym dziele notatkę zamieszczoną w warszawskim „Kurierze Codziennym” z 1869 roku, a dotyczącą Bodzentyna i jego okolic. Gazeta ta donosiła: Do jakiego stopnia istnieje zabobonność między prostym ludem, dowodzi następujące zdarzenie zaszłe niedawno w m. Bodzentynie w guberni kieleckiej. Dnia 18 marca rb. starszy strażnik dostrzegł na cmentarzu parafialnym w Bodzentynie rozkopaną mogiłę włościanki Szafrańcowej, ze wsi Sieradowice, nagle zmarłej 22 lutego tegoż roku. Z wyprowadzonego przez miejscowego burmistrza śledztwa pokazało się, że Szafrańcowa po śmierci jakoby nawiedzała dom swego męża, Jana Szafrańca, straszyła go, dzieci, a nawet sąsiadów. Pragnąc pozbyć się przykrych odwiedzin nieboszczki, Szafraniec udał się na cmentarz i przy pomocy grabarza Walentego Czekaja rozkopał grób, przewrócił w trumnie trupa nieboszczki plecami do góry i związał ręce. Pomimo takiej ostrożności odwiedziny nie ustawały. Rozgniewany przeto Szafraniec, udawszy się na cmentarz, powtórnie otworzył trumnę i odciąwszy sam głowę nieboszczki żony swojej, zakopał ją w innem miejscu. Obaj sprawcy rozkopania mogiły oddani zostali pod sąd.

Demon-wampir z rysunku J. Fuseliego z 1785 r. (repr. za: E. Petoia „Wampiry i wilkołaki”, Kraków 2004).

Straszenie z ekranu

Współcześnie wampiry kojarzą nam się raczej z kulturą masową. Lubimy się ich bać oglądając filmowe horrory. Zaczęło się oczywiście od Brama Stokera i jego XIX-wiecznej książki „Dracula”, a później kolejnych prób jej ekranizacji. Pierwszy, do dziś budzący dreszczyk emocji, ekranowy wampir pojawił się w 1922 roku, gdy Friedrich Wilhelm Murnau nakręcił słynny niemy film „Nosferatu – symfonia grozy”. Horrorowym kamieniem milowym był z kolei „Nosferatu” Wernera Herzoga z 1979 r. Dziś jednak wampiry spowszedniały za sprawą szeregu kiczowatych seriali. Aż strach się bać.

Tekst: Jacek Korczyński

W artykule wykorzystałem m.in.: Ł. M. Stanaszek Praktyki antywampiryczne w XI wieku stosowane na terenie cmentarzyska szkieletowego na Wzgórzu Świętojakubskim w Sandomierzu („Biuletyn Antropologiczny” 1998, t. 2), Ł. M. Stanaszek Wampiry w średniowiecznej Polsce (Warszawa 2016), B. Baranowski W kręgu upiorów i wilkołaków (Łódź 1981), L. Pełka Polska demonologia ludowa (Warszawa 1987), O. Kolberg Lud. Kieleckie. Cz. II (Kraków 1886), R. H. Robbins Encyklopedia czarów i demonologii (Warszawa 1998).

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close