Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Absolwentka łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, ilustratorka, freelancerka, zafascynowana świętymi górami Słowian, pogańskimi boginiami i leśnymi stworami. Wierzę, że wiedźmy nadal urządzają sabaty na Łysej Górze. Mam nadzieję kiedyś do nich dołączyć wyznaje Agata Zarzycka.

Do Kielc wróciłaś po kilku latach nieobecności. Góry Świętokrzyskie wzywały…

Po studiach pracowałam w łódzkim wydawnictwie, gdzie trafiłam na grono ilustratorów, którzy zarazili mnie pasją rysowania. Później wyjechałam do Warszawy, zaczęłam pracę w studiu animacji. Tam jednak panowała już zupełnie inna atmosfera, ogromna rywalizacja, wyścig szczurów. Przez rok zdobyłam duże doświadczenie, zebrałam sporo kontaktów, które owocują do dziś. Po dwóch latach razem z partnerem postanowiliśmy zamieszkać w Kielcach.

W Warszawie żyje się specyficznie. Ludzie są nastawieni na karierę, pieniądze, są w ciągłym pędzie. A my potrzebowaliśmy się zakorzenić i nadać sens swojemu życiu. Pokazałam mojemu chłopakowi Świętokrzyskie, a że zawsze interesował się Słowiańszczyzną, to zachwycił się tą krainą. Uważa, że Kielce są przepiękne. Obojgu nam odpowiada klimat mniejszego miasta, gdzie żyje się wolniej i relacje z ludźmi są zdrowsze. Można odwiedzić kogoś spontanicznie, spotkać się z dnia na dzień, nie trzeba umawiać się trzy tygodnie wcześniej. Początkowo byłam przerażona jego pomysłem, ale wymyśliłam plan: otworzę firmę, mam kontakty i doświadczenie, więc może się uda… Podobała mi się wizja bycia artystką, ale przez małe „a”, lokalną, związaną z ziemią kielecką, choć nie sądziłam, że to się ziści. Bo będąc w Warszawie, na nowo zaczęłam odkrywać Świętokrzyskie: pozostałości wału kultowego na Świętym Krzyżu, inne święte góry… Byliśmy niedawno na Górze Dobrzeszowskiej, oglądaliśmy te kręgi – niesamowicie to wygląda!

To przez swojego chłopaka zainteresowałaś się przeszłością regionu?

Tak, i przez pobyt w Warszawie, gdzie oboje czuliśmy pustkę. Jestem osobą, która poszukuje duchowości. Najpierw była to oczywiście wiara katolicka. Kultura i wierzenia dawnych Słowian są dla mnie następnym przystankiem. Wgłębiając się w ten temat, poznałam przeszłość ziemi świętokrzyskiej i bardzo się ucieszyłam, że pochodzę z miejsca, które jest tak przesiąknięte dawną kulturą, legendami o sabatach, czarownicach. I, że ja też jestem świętokrzyską czarownicą.

Można powiedzieć, że urodę Kielecczyzny dostrzegłaś dopiero z dystansu.

Klasyczna historia: trzeba przejść długą drogę, żeby zobaczyć, że tam, gdzie zacząłeś, było dobrze. I teraz ta Słowiańszczyzna stanowi podstawę i dużą inspirację dla mojej twórczości. Udało mi się stworzyć serię grafik, plakatów, których bohaterkami są boginie. Niedawno wystawiłam ten cykl w Łodzi, jesienią pokażę go w Biurze Wystaw Artystycznych w Kielcach.

Poprzez boginie chciałam pokazać różne aspekty życia kobiety. Mokosz to bogini matka – każda z nas ma w sobie siłę dającą życie. Łada jest opiekunką małżeństw, rodzin – przedstawiłam ją jako postać, która jest silna, dźwiga na plecach obowiązki i zobowiązania. Narysowałam Wiłę, która jest demonem, biesem, sprowadza deszcz. W mitologii słowiańskiej często jest ukazana jako psotnica, szalona postać, która robi, co chce, wiruje, sprowadza burzę i tornado. I taka odsłona kobiecości też istnieje, nie musimy się wiecznie pilnować, być zawsze rozważne i poprawne. Jest jeszcze Boginka, która jest demonem wodnym. Każdy człowiek ma przecież mroczną stronę. Boginka skrada się nocą, potrafi oczarować mężczyznę, ale jej głównym zadaniem jest podmienianie nowo narodzonych dzieci. W zamian zostawia kobietom swoje zdeformowane dziecko, nazywane podmieńcem. W ten sposób ludzie tłumaczyli sobie różne choroby. Ta legenda mnie przeraża, jest wyjątkowo mroczna.

Oczywiście na każdego biesa są sposoby, każdego boga można też przekupić, zaskarbić sobie jego łaski ofiarą czy darem. Najnowsze plakaty nie przedstawiają już bogiń, ale różne kobiety. Jedna jest czarownicą, inna obcina warkocz – bardzo podoba mi się ten gest. To symbol zmiany, poświęcenia. Często zmieniamy fryzurę, gdy chcemy zreformować nasze życie. Też tak zrobiłam po powrocie do Kielc.

Jest w tej grafice moc! To kobieta gotowa na wszystko.

Inspiruję się książką „Mitologia Słowiańska” Jakuba Bobrowskiego i Mateusza Wrony. To są historie stworzone współcześnie na podstawie informacji o tamtym okresie, pełnym bogów, demonów, duszków. Fenomenalnie się to czyta. Jak choroba, to wiadomo, że spowodowana przez południcę, strzygę albo boginkę, jak się coś udawało, to dlatego, że Swarożyc pobłogosławił. Autorzy opisali to w formie opowiadań tworzących coś na kształt „Mitologii greckiej” Parandowskiego. Pierwszy raz spotkałam tak przystępnie podane opowieści. Stamtąd pochodzi historia o kobiecie, która chcąc uratować męża, bo los przestał mu sprzyjać, obcięła warkocz i prosiła bogów o pomoc.

Wierzysz w słowiańskich bogów czy jest to potrzeba identyfikacji?

Istnieje grupa rodzimowierców, którzy wierzą w bogów pradawnej słowiańskiej religii. Na pewno do nich nie należę. Podoba mi się idea religii chrześcijańskiej, w której Bóg jest miłością. I wokół tej miłości kręci się moje duchowe życie. Wiara i kultura Słowian jest jednak czymś, co warto znać. To życie naszych przodków, nie wolno o tym zapominać. Szkoda, że w szkołach mówimy o mitologii greckiej i rzymskiej, a milczymy o słowiańskiej. A przecież dziś także, nie tylko na wsi, kultywujemy tradycje o rodowodzie pogańskim, jak śmigus-dyngus, pisanki, dziady. Te obrzędy są starsze niż Kościół. Obrazy z przeszłości mają na mnie kojący wpływ. Mój chłopak też jest artystą po ASP, więc jak sobie spacerujemy po górach, po świętych miejscach, to wyobrażamy sobie, jak żyło się ludziom otoczonym przez strzygi, wiły, boginki. Pozwala nam to złapać dystans do dzisiejszego świata.

Wizyta na Górze Dobrzeszowskiej zaowocowała już konkretnym projektem?

Zbieram inspiracje i czekam na wenę, a właściwie na moment, gdy będę miała mniej pracy. Bo trudno mi pogodzić pracę zawodową z twórczością. Pomysły powstają raczej pod wpływem lektury. Wycieczki uspokajają, są kontemplacją.

Też czujesz kojący wpływ lasu?

Oczywiście. Cała kultura i wiara Słowian opierała się na celebrowaniu cykliczności natury, na dużym szacunku do przyrody. To, co teraz się dzieje, jest smutne. Jesteśmy pyszni, nie mamy pokory, czujemy się panami wszechświata. Kiedyś było inaczej, powinniśmy do tego wrócić. Przecież natura bez nas sobie poradzi świetnie, ale my bez niej już niekoniecznie…

Gdy coraz bardziej zagłębiałam się w historię Słowian, zmieniał się mój światopogląd i podejście do życia. Na przykład postrzeganie czasu. Myślimy o nim linearnie, ciągle mamy go mało, wciąż się spieszymy. Słowianie postrzegają czas jako okrąg, w którym każda śmierć jest jednocześnie narodzinami. Przyjmując, że nic się nie kończy definitywnie, bo koniec jest początkiem, to i śmierć przestaje być straszna. Problemem jest nasze ego, na szczęście kontakt z przyrodą je umniejsza. Zaczynamy czuć się cząstką czegoś większego. To nie jest łatwe. Sama też muszę chwilę spędzić w lesie, by się skupić, uspokoić gonitwę myśli, zobaczyć, w jak bogatym ekosystemie jestem, dostrzec kształty, rośliny, odgłosy.

W niektórych Twoich ilustracjach dostrzegam zafascynowanie leśnymi stworami.

Duszki, duchy lasu… Podobają mi się te klimaty. W ogóle lubię bajki, baśnie i to, co się dzieje w lesie, kiedy zapada zmrok. Wyobraźnia działa, wtedy wszystko można dojrzeć…

A bywasz w nocy w lesie?

Nie. Kiedy jesteśmy Bieszczadach, a zdarza się to regularnie, podejmuję takie próby, ale jest to tak przerażająca przestrzeń, ciemna otchłań… Tylko głupi by się nie bał. Niby wiesz, że te stwory nie istnieją, ale kiedy jest noc i jesteś sam na sam z lasem… A, gdy jeszcze masz rozwiniętą wyobraźnię, to te duszki, duchy, licha leśne tam są.

Czy uważasz, że artyści mogą zmienić świat?

W pewnym stopniu na pewno. Sztuka nie jest w stanie nagle wpłynąć na polityków, by ci ograniczyli przemysł i produkcję plastiku, niemniej jest bardzo ważna i potrzebna. Życzyłabym sobie, by była wartościowa dla ludzi. Dlatego cieszę się, że etykiety, które robię, mają swoich fanów.

Po piwa z kieleckiego Browaru Dwóch Braci wielu sięga właśnie ze względu na Twoje etykiety. Jak się zaczęła Wasza współpraca?

Prozaicznie, panowie znaleźli mnie w internecie. Szybko jednak okazało się, że mamy podobne poczucie estetyki, a jeden z braci, Artur, także interesuje się Słowiańszczyzną. Lubię z nimi pracować, bo dzięki nim Kielce zasłynęły z produktu na wysokim poziomie. Cieszę się też, że przyczyniam się do promocji regionu. Fajnie, że w naszym mieście są młodzi, ambitni ludzie.

Miło mi, że tak mówisz.

Widzę jak Kielce się zmieniły w ciągu ostatnich 10 lat. Jest tu zieleń na wyciągnięcie ręki, skały, rezerwaty, parki krajobrazowe… To fantastyczne miejsce do życia. Frustracja kielecka oczywiście też mnie czasem dopada. Staram się jednak szukać pozytywnych miejsc i osób. Na tyle dobrze czuję się dziś w mieście, że po powrocie tutaj znów zaczęłam tworzyć. W Warszawie, gdzie mieszkałam przez pewien czas, nie miałam tej przestrzeni. Tam jest ciasno, także mentalnie. Tutejszy luz i odpowiedni rytm życia pomogły mi. Gdyby jeszcze ludzie lepiej zarabiali… Mój chłopak, który pochodzi z Lubelszczyzny także bardzo polubił Kielce.

Skąd bierzesz te stwory na etykiety? Z lasu?

Na początku czerpałam je z wyobraźni. Oglądam dużo bajek.

Anime?

Uwielbiam „Księżniczkę Mononoke” i podobne klimaty! Tam są i demony, i duszki, i duchy. W pewnym momencie zaczęłam tworzyć bardziej popkulturowe etykiety. Przedstawiają zwierzęta w dziwnym dla siebie otoczeniu.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Gołębiowska, zdjęcia Michał Walczak, grafiki Agata Zarzycka

10.07.2019 Kielce . Agata Zarzycka. fot. Michal Walczak

Agata Zarzycka – absolwentka kieleckiego Plastyka i ASP w Łodzi. Zajmuje się ilustracją prasową, komercyjną, tworzy grafiki. Współpracowała m.in. z Burda Publishing Polska, miesięcznikiem „Znak”, studiem animacji BluBlu Studios, wydawnictwem MAC Edukacja, Instytutem Dizajnu w Kielcach i wydawnictwem Ameet. Freelancerka.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close