Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Ale byłoby cudownie żyć w takim kraju, jaki w przedwyborczych wizjach rysują przed nami kandydaci ubiegający się o miejsce w parlamencie. Złote góry, wielkie pensje, marchewki bez kija, wszystko na tacy. Jestem przekonany, że jesteśmy ludźmi rozsądnymi i rozumnymi. Niestety, po wynikach kilku ostatnich wyborów dochodzę do wniosku, że może jednak się mylę. Może tym razem będzie lepiej? Chciałbym wierzyć, że w nadchodzących wyborach nie damy się omamić wielkimi obietnicami tylko wybierzemy mądrze tych, którzy robią wszystko z głową, a nie tylko rozdają na lewo i prawo, głosząc przy okazji populistyczne hasła.

Czas kampanii wyborczej to też dobry moment dla obserwatorów i poszukiwaczy kłamstw oraz obietnic bez pokrycia. Już teraz widać jak na dłoni, że kandydaci, wspierani przez wielkie partie mają nas za idiotów. Często, niestety (dla nas), bardzo się nie mylą. Wystarczy obiecać to i owo, a wizje zmiany starego audi na nowszy model, czy wakacji w Łebie zamiast tych w Sielpi, jakie urodzą się w głowach wyborców, zrobią swoje. Wiem, że po to jest kampania, wiem, że to tylko gadanie, a niespełnienie obietnic nie wiąże się z konsekwencjami dla polityków. Za kilka lat znowu będą wybory – znowu coś obiecają, znowu czegoś nie dotrzymają i tak się będzie to kręcić.

Konkrety? Proszę bardzo. Kilka miesięcy temu niepełnosprawni walczyli o lepsze traktowanie, dodatki rehabilitacyjne, nauczyciele chcieli godnie zarabiać, pielęgniarki i inne grupy zawodowe podobnie. A to „tylko” mały ułamek wszystkich mieszkańców naszego kraju, jeszcze nie raju. Jak się skończyło? Wszyscy pamiętamy, kasy nie ma i nie będzie. Koniec kropka, bez gadania rozejść się. Upłynęło raptem pół roku, za chwilę 13 października. I co się okazuje? Pensja minimalna będzie wynosić 4.000 zł, pojawi się druga „trzynastka” dla emerytów, dostanie ten i tamten też. Za co? Za głos, za krzyżyk postawiony przy tym, a nie przy innym nazwisku. Można? Można! Wybory to magiczny czas, cuda dzieją się na każdym kroku, okazuje się, że państwowa kasa nie ma dna. Dlatego myślmy i wybierzmy rozsądnie. Nie dajmy się po raz kolejny nabrać. Pamiętajmy, że partie polityczne nie mają swoich pieniędzy, rozdają nasze, a jeśli „dadzą coś”, to coś innego muszą zabrać. Zastanówmy się przez chwilę. Jeśli Kowalski na zmywaku w podrzędnym barze będzie zarabiał 4.000 zł, to ceny w tym barze już nie będą podrzędne, bo pracodawca też musi zarobić. Na siebie i na … koszty utrzymania etatu pana Kowalskiego. Pracownik może i będzie zadowolony, ale nie wiem, czy zdąży pojechać do Łeby lub zmienić samochód. Za chwilę straci pracę, bo jego szef zamknie interes, nie wyrabiając na pensje, opłaty.

IDŹMY NA WYBORY! I wybierzmy mądrze! Mamy swój głos i wykorzystajmy go najlepiej, jak możemy. •

Paweł Jańczyk

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close