Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Człowiek nie dlatego się śmieje,
bo jest mu wesoło,
tylko dlatego jest mu wesoło,
bo się śmieje

Lubię i cenię twórczość Stanisława Lema. Do ulubionych dzieł zaliczam ,,Bajki robotów’’ z 1964 r. Te satyryczne opowieści o maszynach, podane w konwencji baśni ludowych, po 50 latach od premiery są nadal na czasie. Ostatnio wróciłem do nich w wersji audiobookowej i stwierdziłem, że pomiędzy wierszami wciąż odkrywam nowe treści. Szczególnie dało mi do myślenia powyższe zdanie z historii o Trurlu i Klapaucjuszu. Kiedyś stanowiło krytykę ustroju totalitarnego, obecnie nie traci na aktualności, i to nie tylko z powodu polityki. Zaintrygowała mnie bowiem możliwość wykorzystania tej zasady w życiu i próba odpowiedzi na, cytując bohatera filmu ,,Chłopaki nie płaczą’’, zajebiście ważne pytanie: czy rzeczywiście człowiekowi jest wesoło, bo się śmieje? A jeśli tak, to czy dobrego samopoczucia można się nauczyć?

Otóż można, tak jak można polubić znienawidzony przedmiot w szkole, trzeba go tylko wcześniej poznać. Nawet jeśli nie sprawia nam przyjemności ślęczenie nad matematyką czy językiem obcym, po kryzysie, w którym książki mamy ochotę cisnąć w kąt, przychodzi zrozumienie.

Na pierwszym roku studiów nie mogłem pokonać logiki. Starsi koledzy uprzedzali mnie, że przedmiot należy do skomplikowanych, lecz dopiero na własnej skórze przekonałem się, że to droga przez mękę. Postanowiłem się nie poddawać i spędzać nad ćwiczeniami po pół godziny dziennie. W rezultacie, po przełamaniu wstrętu zacząłem ogarniać wzory na tyle dobrze, że na egzaminie semestralnym, jako jeden z nielicznych otrzymałem piątkę. Nie ocena była jednak najważniejsza, a nastawienie. Okazało się bowiem, że pod wpływem początkowego przymusu polubiłem logikę, a poprzez obcowanie z nią, przyzwyczaiłem się do niej jak do słania łóżka czy mycia zębów. Jeśli uprawialiście sport lub ćwiczyliście naukę gry na instrumencie, to wiecie, że regularne ćwiczenia prowadzą w końcu do… uzależnienia. Po pewnym czasie, jeśli odpuścimy sobie trening, poczujemy, jakbyśmy oszukiwali samych siebie. Dlatego w każdym przedsięwzięciu tak ważne jest wyrobienie nawyku. Zwłaszcza, że ta zasada działa nie tylko w nauce przedmiotów, ale i w nauce życia. Odkładając na bok afirmację w rodzaju: ,,myśl pozytywnie’’, celebryckie hasło: „wyjdź ze swojej strefy komfortu’’ czy oznaczanie na Facebooku stanu emocji ,,w rozbawionym nastroju’’, czasem trzeba się po prostu na siłę przekonać, że jest dobrze. Choć pozornie może to szokować, na dłuższą metę ma sens. Jest bowiem wiele osób, które mają dużo, a z niczego się nie cieszą. Jest także gromadka tych, którym wiele brakuje, a mimo to emanuje od nich radość i poczucie szczęścia. Niełatwo awansować do tej drugiej grupy, bo wiadomo: zdrowie, pieniądze, wydatki i inne zmartwienia. Warto jednak próbować nauczyć się pogody ducha, jak w Greku Zorbie, który stracił wszystko, co materialne, ale zachował radość życia.

Wniosek jest zatem prosty: jeśli uwierzymy w szczęście, mamy szansę poczuć moc. Inaczej nic nam po drogich samochodach i zagranicznych wakacjach. Zadławi je nutka melancholii, która łatwo może się rozwinąć w niebezpieczną symfonię cienia. Nie można do tego dopuścić. Może lepiej po lekturze Stanisława Lema zaśmiać się, żeby zrobiło się wesoło. A jako że mistrz science-fiction jest dobry na wiele dolegliwości, lektura jego dzieł również daje sporo zadowolenia. A stąd do szczęścia droga prosta. Nawet jeśli na początku trzeba się do tego trochę zmusić.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close