Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


W momencie gdy sztabowiec Johna Kennedy’ego obwieścił mu, że ten wygrał właśnie wybory prezydenckie, otaczający przyszłego najważniejszego lokatora Białego Domu współpracownicy odskoczyli od niego jak oparzeni. Co takiego wydarzyło się w ciągu tych kilku sekund? Kluczem do rozwiązania zagadki jest słowo dystans, które dziś, w dobie pandemii koronawirusa, nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Wyobrażam sobie ten moment w styczniu 1961 r. Rozgrzane głowy sztabowców, rzucone na poręcze krzeseł marynarki, zmęczenie na twarzach, tony niedopałków w popielniczkach, puste filiżanki po kawie, opróżnione butelki markowego alkoholu. JFK – wówczas wpływowy senator i kandydat demokratów na prezydenta USA – stoi na środku gabinetu. Udaje rozluźnionego, próbuje żartować, ale napięcie na twarzy jednoznacznie świadczy o tym, że wcale nie jest pewny, czy uda mu się wyjść zwycięsko z wyścigu do Białego Domu. Wokół Kennedy’ego kłębią się jego najbliżsi współpracownicy, ciasnym kręgiem otaczają jego postać. I nagle drzwi otwierają się i ktoś krzyczy: Są wyniki wyborów! Jesteś prezydentem! Zgromadzona wokół JFK grupka odskakuje od niego, jak od płonącego ogniska, wokół przyszłego prezydenta robi się pusto… Dlaczego? Wytłumaczenie jest jedno – informacja o wygranych wyborach i świadomość, że oto stoją przed najpotężniejszym (już za chwilę) człowiekiem świata sprawia, że uświadamiają sobie, że nie mają prawa stać aż tak blisko niego. Za niska szarża. Tu trzeba okazać należyty szacunek i respekt, który wyraża się w zachowaniu odpowiedniej odległości. Zwykły szaraczek nie ma prawa zbliżyć się do kogoś takiego jak przyszły prezydent najpotężniejszego mocarstwa świata. Grzanie się w jego blasku to przywilej, który należy się tylko nielicznym.

Nie wchodź w moją przestrzeń!

Dwa lata później zachowanie otoczenia JFK ujmie w ramy nauki o proksemice amerykański antropolog Edward Hall, który analizując zachowania międzyludzkie wyznaczy cztery przestrzenie, używane przez nas, zupełnie nieświadomie, do komunikowania się z innymi. To on po raz pierwszy w ryzy naukowego wywodu ujmie ludzką potrzebę własnej przestrzeni. Jej naruszenie może mieć fatalne skutki, a każdy kto nieopatrznie wejdzie na czyjeś terytorium może być potraktowany jak prawdziwy agresor. Hall w swoich badaniach zakreślił cztery kręgi wokół każdego z nas– pierwszy od 15 do 45 cm nazwał obrazowo intymnym, co oznacza, że przekroczyć go mogą tylko najbliższe nam osoby – małżonkowie, partnerzy, rodzice, dzieci, słowem ci, których bliskość jest czymś naturalnym i nie sprawia nam dyskomfortu. Nieco dalej naukowiec zakreślił strefę osobistą, która rozciąga się od nas w promieniu do 1,22 m i w którą bez obaw mogą wejść przyjaciele, znajomi, osoby, z którymi stykamy się podczas mniej lub bardziej oficjalnych spotkań. Znacznie dalej, bo aż na odległość 3,6 m rozciąga się strefa społeczna, w której każemy pozostawać osobom obcym lub takim, z którymi łączy nas chwilowy, doraźny kontakt. Odległość powyżej 3,6 m to dystans, w jakim kontaktujemy się w dużych zbiorowiskach, na przykład podczas oficjalnych, dużych spotkań, wieców czy uroczystości. To także odległość, jaką wybieramy, gdy przychodzi nam obcować z osobami publicznymi. I tu kryje się odpowiedź na pytanie – dlaczego współpracownicy JFK-a, w chwili, gdy dowiedzieli się o jego wyborczym zwycięstwie, odskoczyli od niego… Wcześniej był ich kolegą, dobrym znajomym, może nawet przyjacielem, nagle stał się osobą publiczną. Z dystansu osobistego trzeba więc było niezwłocznie przenieść się w strefę publiczną.

Nie całujemy się!

Oczywiście wyliczonych przez Halla odległości, zakreślających poszczególne strefy, nie należy traktować z aptekarską dokładnością. Bez przesady, nikt tu nie jest krawcem, który dokładnie musi przyłożyć centymetr do materiału, bo inaczej nic nie będzie zgadzało się w wykroju. Trzeba wziąć poprawkę na indywidualny temperament każdego z nas. Michał Rusinek w książce poświęconej Wisławie Szymborskiej „Nic zwyczajnego” tak pisał o noblistce: Nie przepadała za kontaktem fizycznym. Nie znosiła ludzi, którzy rozmawiając z kimś, muszą go dotykać. Witała się krótkim dotykiem dłoni, pojedynczym potrząśnięciem. Żadnych wylewności, żadnej egzaltacji, żadnego przytulania, żadnego głaskania po główkach dzieci. Jedno krótkie dotknięcie albo nawet taki specyficzny gest dotknięcia bez dotykania, chwycenie w dłonie samego powietrza. Nie lubiła uścisków czy pocałunków. Przychodząc do kogoś w odwiedziny, często wykrzykiwała jeszcze w progu: Nie całujemy się!

Nie bez znaczenia są także okoliczności, w których się znajdujemy. W zatłoczonej windzie czy autobusie trudno przecież w kontakcie z obcymi zachować ponadmetrowy dystans. Z drugiej jednak strony każdy przyzna, że podróżowanie w takich warunkach jest mało komfortowe. Naukowcy już dawno zauważyli, że tłum, w którym trudno zachować przestrzeń osobistą, łatwo rozwścieczyć. Wystarczy mała iskierka, by rozbudzić wrogość i agresję, które mogą być tragiczne w skutkach. Nic więc dziwnego, że wielu z nas mówi, że boi się tłumów, a tłok wyzwala w nich irytację.

Każdy naród ma swoje nawyki i upodobania. Odległość, która dla Niemca będzie nie do przyjęcia i uzna ją za naruszenie strefy osobistej, dla południowca będzie czymś zupełnie naturalnym. Allan i Barbara Pease w swojej kultowej już książce „Mowa ciała” opisują historię pary Włochów, którzy przenieśli się do Australii i tam wstąpili do miejscowego klubu towarzyskiego. Po pewnym czasie jego członkinie zaczęły się skarżyć, że Włoch próbuje je poderwać, zaś męskie grono odniosło wrażenie, że Włoszka zachowuje się wobec nich prowokacyjnie. Tymczasem pochodząca z Italii para miała taki luźny, serdeczny, pozbawimy dystansu sposób bycia, a ich intencje zostały po prostu źle odczytane.

Powiedz więcej miłych słów!

Wspomniane słowo dystans, na którym opiera się proksemika, nabiera dziś w dobie koronawirusa zupełnie nowego znaczenia. Słowo to stało się jednym z tych, które niczym mantra powtarzane są każdego dnia w mediach przez polityków, lekarzy, psychologów czy socjologów. To słowo zagnieździło się w naszych umysłach jak wypłaszczająca się krzywa, pik zachorowań, praca zdalna czy choroby współistniejące. Okazało się, że cała teoria Edwarda Halla wzięła (przynajmniej chwilowo na czas pandemii) w łeb… Najważniejszy bowiem stał się dystans dwóch metrów, którego nie wolno przekroczyć nawet bliskim znajomym, nie mówiąc już o obcych, których spotykamy w sklepowej kolejce. Ba, w wielu rodzinach małżonkowie obchodzą się z daleka od siebie i od swoich dzieci, bo przecież każdy z nich może przynieść z pracy wirusa i poczęstować nim kogoś bliskiego. Na wszelki wypadek, w trosce o tych, których kochamy, lepiej więc nie zbliżać się do siebie. Przestaliśmy odwiedzać starszych rodziców, o tym, by siąść koło nich i wspólnie napić się herbaty, nie ma mowy, bowiem jak to mówią specjaliści – należy się dystansować. Oczywiście w dobrej wierze. I tu słowo, które kojarzyło się dotychczas z rezerwą, murem obojętności czy wręcz oziębłością, nabiera nowych barw. Dystansujesz się? To znaczy, że dbasz o innych, jesteś empatyczny i wrażliwy. Odsuwasz się od drugiej osoby na kilka metrów? To znaczy, że podkreślasz, jak bardzo zależy ci na swoim i jej zdrowiu.

I tu pojawia się pytanie – czy dalecy od siebie fizycznie możemy w jakiś inny sposób zmniejszyć dystans, wejść w jakimś innym wymiarze w bezpieczną sferę osobistą lub intymną? Sposobów jest wiele – media elektroniczne dają nam wiele możliwości kontaktu na odległość, zawsze możemy powiedzieć więcej miłych słów, częściej dzwonić i rozmawiać z tymi, na których nam zależy. To też jest w jakimś stopniu forma skracania dystansu.

Autor: Agata Niebudek-Śmiech

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close