Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Energię tego miejsca w Górach Świętokrzyskich rozpoznał Milczący Święty z Indii Janglidas. Na zboczu wzgórza pod lasem mieści się ośrodek, w którym duchowość przenika się z przyrodą i sztuką. Można tu zajrzeć w głąb siebie albo po prostu być. – Wszyscy się zakochują w tym miejscu – mówi gospodarz Ośrodka „Jedna Energia” w Lechowie Jacek Piasecki.

Miejsce mocy

Wijąca się w górę polna droga. Po lewej zagajnik brzozowo-osikowy, stare jabłonie, młode dęby, wierzby, bez koralowy i wąska strużka strumyka. Po prawej bruzdy pola jak z Kieleckiej Szkoły Krajobrazu. Droga prowadzi do białej bramy z niebieskimi, otwartymi na oścież wrotami i znakiem rozpoznawczym – niebieskim tulipanem. Kiedy jechałam tutaj po raz pierwszy, Łysogóry spowijała gęsta mgła, więc bałam się, że nie trafię. Ale gdy za Bartoszowinami wjechałam w starodrzew bukowo-jodłowy, mgła nie była już tak intensywna i w Lechowie bez trudu rozpoznałam bramę z tulipanem.

Białe budynki nakryte niebieskimi dachami przypominają te z południa Europy.  Zabudowania toną w zieleni, wszędzie widać ślady poprzednich właścicieli – artystów, którzy wykreowali to miejsce. Przede wszystkim trudno oderwać oczy od przepięknych pieców zbudowanych z malowanych kafli. Ten w kuchni wyraźnie nawiązuje do wzorów huculskich.

35 lat temu do Lechowa przybył artysta ceramik Jerzy Jarmołowicz. Przez lata z żoną Iwoną tworzyli to miejsce, nie tylko dom i pracownię artystyczną. Zainteresowanie jogą i rozwojem duchowym sprawiły, że 15 lat temu mieli niezwykłego gościa z Indii – Janglidasa zwanego Milczącym Świętym. – Siedział i medytował w tym małym domku, a potem powiedział, że jest tu bardzo silne miejsce mocy i powinien powstać ośrodek medytacyjny – mówi Jacek Piasecki, obecny gospodarz. Jarmołowiczowie posłuchali sugestii mistrza i stworzyli centrum, w którym można było uczestniczyć w warsztatach jogi, medytacyjnych, szamańskich.

Jacek Piasecki rok temu uczestniczył w Warszawie w spotkaniu z Milczącym Świętym. – To niezwykła osoba. Jest drobniutki, malutki, nic nie mówi, ale w jego obecności w ludziach zachodzą zmiany: zdrowieją albo przewartościowują swoje życie, rzucają pracę w korporacji, żeby zająć się tym, co człowiekowi sprawia przyjemność, rozwija go duchowo – opowiada. On sam jest przykładem wpływu Milczącego Świętego na życie ludzi. – Podczas medytacji na spotkaniu w Warszawie poczułem głębokie zjednoczenie z Janglidasem. Nie minął miesiąc, a trafiłem do Lechowa – wspomina.

One Energy

Kilka lat temu Jarmołowiczowie sprzedali centrum w Lechowie Fundacji One Energy. To organizacja pozarządowa założona przez Roberta Zagożdżona, przedsiębiorcę z branży energetycznej. On sam interesuje się rozwojem duchowym, a fundacja ma pomóc innym w transformacji. Najpierw nazywała się nawet Fundacją Terapii i Rozwoju Człowieka Osheanic. Zagożdżon jest też coachem i mentorem, prowadzi własne warsztaty „Odkryj swój potencjał”. „One Energy to jedna energia. To połączenie świata materialnego ze światem duchowym – spaja energię biznesu z energią wewnętrzną (…). Nasze szczęście zależy od energii, jaka nas otacza i jaką wytwarzamy sami (…). Kiedy uświadomisz sobie, że całość Twojego życia spaja jedna energia – motywacja do działania i pewność siebie pojawią się same” – przeczytać można na stronie organizacji.

One Energy, oprócz tego w Lechowie, ma kilka ośrodków sprzyjających rozwojowi: najbardziej reprezentatywny w Maryno niedaleko Radomia, ponadto w Kraśniku pod Lublinem, po jednym w Czechach i na Słowacji. – Robert Zagożdżon i założyciele fundacji czują, że to jest magiczne miejsce, i chcą, by to właśnie do Lechowa przyjeżdżało wielu ludzi. Są plany rozbudowy: dworek mieszkalny ma być wyremontowany, budynek warsztatowy – kompletnie przebudowany, powstanie kilkanaście pokojów z łazienkami i sala warsztatowa oraz łącznik i duża, dwustumetrowa, oszklona sala. Od frontu stanie budynek hotelowy. Ośrodek ma być reprezentacyjny, promować Góry Świętokrzyskie. Już teraz wiele osób po warsztatach wybiera się na Święty Krzyż. Miejsce im się podoba, odkrywają piękno tej okolicy – opowiada Jacek Piasecki.

Jedna Energia

Oferta warsztatów, które odbywają się w Lechowie, jest różnorodna. – Jesteśmy otwarci na wszystko, co jest związane z rozwojem duchowym i osobistym. Ale też gościli u nas aktorzy z Warszawskiej Szkoły Filmowej, którzy mieli tu warsztaty z dramatu amerykańskiego. Wyjechali zachwyceni – mówi gospodarz.

Cyklicznie w Góry Świętokrzyskie przyjeżdża Marek Kukułka – terapeuta, który przez dwadzieścia lat był bliskim uczniem Manuela Schocha, szwajcarskiego psychologa, jasnowidza i mistyka. Pracuje według wymyślonej przez Schocha metody docierania do potencjału człowieka – tzw. Terapii Czasu. Od 2008 roku zgłębia duchowe przekazy Indian Ameryki Północnej i Południowej, wziął udział w licznych ceremoniach i inicjacjach. W Lechowie prowadzi jeden z najważniejszych indiańskich rytuałów, czyli szałas potu – Inipi, co w języku Indian Lakota oznacza „życie od nowa”. Rytuał służy oczyszczeniu ciała i umysłu. – To bardzo stara tradycja uzdrawiania. Indianie mówią, że szałas potu to powrót do łona matki – tłumaczy Piasecki. Ceremonia odbywa się w ciemnym szałasie, w którym rozgrzane kamienie polewane są wodą, towarzyszą jej pieśni rytualne związane z energią wody i ognia.

Leszczynową konstrukcję szałasu zbudował według rdzennego przekazu kolejny niezwykły człowiek – Meksykanin Tomas Adriano Perez. – Spodobało mu się w Lechowie, być może przyjedzie poprowadzić u nas vision quest – poszukiwanie wizji. To rytuał, który Indianie przechodzą, gdy chłopiec ma stać się wojownikiem, albo kiedy trzeba podjąć ważną decyzję. Jego uczestnik przebywa w lesie w samotności bez jedzenia i picia przez cztery dni i oczekuje na wizję. Często przychodzi wtedy do człowieka zwierzę mocy lub odpowiedź na pytanie – opowiada Jacek Piasecki.

W „Jednej Energii” odbywają się też warsztaty przeznaczone tylko dla kobiet. Maria Ela Ziemkiewicz, która jest tzw. babcią w starszyźnie polskich kobiet, tłumaczka książki Jamie Sams „13 pierwotnych matek klanowych” prowadzi spotkania inspirowane tymi indiańskimi opowieściami. Latem powstanie szałas dla kobiet, który tym się różni od męskiego, że wejście ma od zachodu, a nie od wschodu. Planowane są także warsztaty zielarskie, odbywają się zajęcia z medytacji i jogi, celebrowana jest pełnia i nów księżyca.

Fundacja otwarta jest na różne przedsięwzięcia – można przyjechać do Lechowa i zrealizować swoje warsztaty służące rozwojowi człowieka.

Siła Łysogór

Choć łysogórski klimat nie należy do łagodnych, na stoku wzgórza nad domem w Lechowie od lat rośnie niewielka urokliwa winnica, która rodzi owoce na wino. Opiekuje się nią Marceli Małkiewicz – enolog (specjalista od produkcji wina – dop. red.) i właściciel winnicy w Górach Wysokich koło Sandomierza. Za winnicą rozciąga się pole, wokół rośnie bukowy las, które zachęcają do wyciszenia i odpoczynku na łonie natury. – Ludzie przyjeżdżają do nas z całej Polski i od razu zakochują się w tym miejscu. Myślę, że tak działa tutejszy czakram, ale też to otoczenie, pozostałości po kręgach na okolicznych wzgórzach, mocno energetyczne miejsce na Świętym Krzyżu. Tutaj przez setki lat gromadziły się światłe umysły, czarownice, wiedźmy, szeptuchy – dodaje gospodarz ośrodka w Lechowie.

Tekst: Agnieszka Gołębiowska, Zdjęcia: Mateusz Wolski

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close