Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Zdziczały sad. Wydeptane ścieżki do sąsiadów. Stary dom z widokiem na Bukową Górę. Budynek ze słomy i gliny. Pracownia w przedwojennej obórce. Galeria i scena teatralna w stodole. Na jej wrotach zaprzyjaźniony artysta namalował Drzewa Życia: jedno dla Ewy Skowerskiej, drugie dla Mariusza Kosmalskiego. Oboje od lat tworzą w Kapkazach Szkołę Wrażliwości.

Daleko od szosy

Dom w Kapkazach znaleźli 22 lata temu. Mieszkali w Kielcach, ale czuli, że miasto nie jest ich środowiskiem naturalnym. W każdej wolnej chwili wsiadali z dzieciakami do malucha i szukali swojego miejsca. Trwało to trzy lata, aż spodobał im się dom w Klonowie. Będąc w okolicy, odwiedzili znajomych w Zagórzu i Kapkazach. Od nich dowiedzieli się, że do kupienia jest gospodarstwo na górce. –  Jak wróciliśmy do Kielc, to kładąc się spać, myślałem: chciałbym już tam zamieszkać – wspomina Mariusz Kosmalski. – Mnie się tu w pierwszej chwili nie spodobało tak bardzo, bo chciałam mieszkać w drewnianym domu i takiego szukaliśmy. Ale potem pojechaliśmy do naszego przyjaciela Radka Nowakowskiego, który mieszka za górą, i ma bardzo podobny dom. Gdy nas po nim oprowadził, to jakoś się przekonałam. Tym bardziej, że dużych drewnianych domów w Górach Świętokrzyskich nie ma, są raczej jedno lub dwuizbowe chatki, a my potrzebowaliśmy czegoś większego – mówi Ewa Skowerska.

To była prawdziwa wieś, po której jeździły furmanki, a zimą sanie. Wszędzie pasły się krowy, chłopi kradli drzewo z lasu – takie trochę Bieszczady. Gdy się przeprowadzili jesienią 1995 roku, to do najbliższego asfaltu było pięć kilometrów. – Mieszkaliśmy w zadrzewionym wąwozie. Jak zawiało śniegiem, to dzieci dwa tygodnie do szkoły nie chodziły – wspominają.

Jak ścieżki się ułożą

Kupili siedlisko ze starym domem do remontu, ale nie mieli pomysłu na życie na wsi. – W Kielcach robiliśmy biżuterię ceramiczną i nawet całkiem nieźle nam szło. Stwierdziliśmy, że przeprowadzimy się na wieś, będziemy nadal ją wytwarzać i sprzedawać do Holandii. Ale życie, jak to życie, napisało trochę inny scenariusz. I zaraz jak się sprowadziliśmy rynek biżuteryjny się załamał – wspomina Kosmalski.

Na szczęście nigdy nie brakowało im kreatywności. Już latem 1996 roku otwierali w stodole autorską galerię ceramiki Ewy, której wystrój Mariusz wykonał sam, bez pieniędzy, starych worków i słomianych mat. Na uroczyste otwarcie zaprosili wszystkich przyjaciół, a Radek Nowakowski zagrał koncert. – To był początek reakcji łańcuchowej, bo zaczęli nas odwiedzać goście z okolicznych gospodarstw agroturystycznych i kielczanie, którzy dowiedzieli się o galerii z gazety. Jak zaczęli przyjeżdżać, to chcieli kupić ceramikę, a nawet samemu coś polepić. Niejako ludzie wymusili powstanie oferty warsztatowej – mówią. Warsztaty odbywają się w przedwojennej, kamiennej oborze. Grupy szkolne przyjeżdżają na Gliniane Cudoki, a ci, którzy chcą dowiedzieć się więcej, uczestniczą w Letniej Akademii Ceramiki.

Szybko poszli za ciosem i w drugiej części stodoły zainaugurowali scenę teatralną, na której zaczęli organizować przedstawienia i koncerty. Czasem są to spektakularne wydarzenia, częściej mniejsze, zależy od budżetu. W ramach spotkań Drogi Teatru do Kapkazów  przyjechał teatr Pieśń Kozła – spektakl obejrzało 500 osób, tylko dzięki temu, że gospodarz rozebrał jedną ze ścian stodoły. Pamiętny był koncert grupy Osjan, ale Kosmalskiego szczególnie wzruszył duet Sol et Luna.

Goście, którzy przyjeżdżali na warsztaty, chcieli w Kapkazach nocować. Bazę noclegową gospodarze stworzyli dzięki pieniądzom, które zarobili, tworząc ceramiczne pamiątki na zamówienie Telekomunikacji Polskiej. Gdy dostali nagrodę za najlepszy agroturystyczny produkt regionalny, mogli eternit na dachu obórki zastąpić strzechą.

W zgodzie z naturą

Kilka lat temu dzięki stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Ewa Skowerska stworzyła Dzbaniska Źródliska – ustawiła przy źródle w Kapkazach trzy wielkie dzbany. Zastrzega, że to nie jest atrakcja, która ma przyciągać turystów, ale sposób na ochronę, upiększenie i korzystanie z ważnego, z powodów przyrodniczych i kulturowych, miejsca. Twórcy Szkoły Wrażliwości stali się w naturalny sposób strażnikami źródła. Ich gościom radość sprawia rytualne wyprawianie się tam po wodę.

W zasięgu ich zainteresowań jest budownictwo naturalne, nic więc dziwnego, że najnowszy obiekt w siedlisku to przykład nowatorskiej metody biobudownictwa. Ściany zbudowane są ze skompresowanych kostek słomy, umocowanych w drewnianej konstrukcji szkieletowej, wewnętrzny tynk jest gliniany, a zewnętrzny wapienny. W środku uwagę zwraca ściana cordwoodowa, czyli z okrąglaków łączonych gliną. Gospodarz postawił budynek bez dofinansowania i biznesplanu, sposobem chałupniczym, z pomocą sąsiada i kolegi.

Wiosną wspólnie z Ligą Ochrony Przyrody będą realizować projekt dla nauczycieli Z naturą w sercu – świętokrzyskie źródła wrażliwości. Muzykując z przyjaciółmi, tworzą melodie do wierszy regionalisty Jana Gajzlera, żeby potem uczyć tych piosenek i miłości do małej ojczyzny dzieci, które przyjadą na zajęcia ceramiczne. Można w Kapkazach uczestniczyć w warsztatach gotowania, czy zielarskich oraz praktykować jogę. Z Łodzi przyjeżdża Akademia Poprawy Jakości Życia Stefana Poprawy.

Boso po trawie

Przykra jest dla nich świadomość, że wkrótce nie będzie już prawdziwej wsi. Znikły konie, furmanki, sanie, coraz rzadziej widać krowę, czy kurę. – Nie można zatrzymać zmian, trzeba gospodarować zasobami, ale my ubolewamy, że nie jest to dobre gospodarowanie. Bywamy na konferencjach o zrównoważonym rozwoju i ochronie dziedzictwa kulturowego. Wydaje się mnóstwo pieniędzy na rozmawianie, na piękne publikacje, ale to nijak ma się do praktyki – uważa Kosmalski.

– Gdybym miała na to wpływ, nie lałabym tu asfaltu. Wiem, że ludzie tego potrzebują, bo to jest wygodne, ale ten kawałek nie zbawi ludzkości, a uchroniłby tę enklawę. To samo z latarniami. Nasi goście nie chcą sztucznego światła, strefa ciemnego nieba jest dla nich atrakcją – tłumaczy Skowerska. – Można wybetonować podwórko kostką Bauma, żeby było czysto i elegancko, ale nam to nie odpowiada. My mamy zieloną trawkę, która wymaga ciągłej pracy, ale to nasz wybór, bo chcemy chodzić boso po trawie – dodaje jej mąż. Jedyna zmiana, której cudem udało się zapobiec, to postawienie w okolicy 180-metrowego  wiatraka, który miał popsuć jeden z piękniejszych widoków.

– Robimy na swoim podwórku, w swojej rodzinie, wśród znajomych i przyjaciół to, co do nas należy. Kultywujemy to, co dla nas wartościowe, przede wszystkim kontakt z naturą. Tylko w ten sposób możemy coś w tej małej ojczyźnie zdziałać – uważa ceramiczka. Podczas warsztatów dzieci i młodzież nie tylko uczą się lepienia z gliny, ale dowiadują się, że można żyć inaczej. – Trudno o lepszy sposób niż pokazanie swojej pasji, zaangażowania, radości, spokoju i szczęścia płynącego z tworzenia. Nic nie działa mocniej na młodych ludzi niż autentyczność, żadne słowa. Wtedy widzą, że to nie jest ściema – uważają.

Kosmalski dodaje:  – Jak ten cały świat będzie już taki całkiem nowoczesny, to my zostaniemy nienowocześni i może nam się to opłaci. Jeśli wszyscy chcą zmierzać w stronę korporacyjności, to zawsze znajdzie się grupa, która pójdzie w przeciwną stronę. W Niemczech jest coraz więcej leśnych przedszkoli i jest to ekskluzywny towar, trudno się do nich dostać. Nasza oferta też jest niszowa i cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

Cztery lata temu przyszła gołoledź i przez zerwane linie połowa gminy od poniedziałku do piątku nie miała prądu. Nowoczesne piece mają podajniki na prąd, więc sąsiedzi marzli w nowych domach i nie mieli jak zagotować wody. Tymczasem w Szkole Wrażliwości w Kapkazach ciepło biło od starego pieca, a gospodarze siedzieli ze znajomymi przy herbacie i dźwiękach gitary.

Tekst: Agnieszka Gołębiowska, Zdjęcia: Mateusz Wolski

Zdjęcia z archiwum Szkoły Wrażliwości

 

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close