Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


– Dzieci są z natury ciekawskie, mają duszę odkrywcy i naturalną potrzebę uczenia się. Stymulowanie do podejmowania samodzielnych decyzji sprawia, że maluch uczy się ufać samemu sobie, polegać na własnym osądzie – mówi psycholog Marta Szydłowska-Pierzak. I zachęca rodziców do zwiększania przestrzeni, w której to dziecko decyduje o sobie.

„Zostaw, bo wylejesz”, „nie dotykaj, bo stłuczesz”, „daj, ja to zrobię lepiej”… Kto z nas, rodziców, choć raz nie wypowiedział takiego zdania? Tymczasem psychologowie biją na alarm – nie wychowujmy dzieci na niesamodzielne, bezwolne i niezaradne istoty!

Wychowując dzieci uczymy je samodzielności, po to żeby umiały żyć po swojemu, a nie żeby były przedłużeniem nas samych. Są rodzice, którzy obserwując kolejne osiągnięcia dziecka poczują ulgę, zadowolenie, a niektórzy ze smutkiem powiedzą „już mnie nie potrzebuje”. Wiedząc o tym, że to środowisko domowe jest pierwszym „poligonem doświadczalnym” naszych maluchów i to wczesnodziecięce doświadczenia budują ich wiedzę na temat siebie, innych ludzi i świata, warto odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wygląda moja relacja z dzieckiem? Czy jest w niej przestrzeń na jego samostanowienie, podejmowanie samodzielnych decyzji, działanie?

Mając świadomość, że proces wychowawczy polega na uczeniu dzieci strategii radzenia sobie w trudnych sytuacjach, jesteśmy na właściwej drodze w kierunku zapewnienia im prawidłowego rozwoju, wykształcenia poczucia autonomii, własnego Ja. Pamiętajmy, że uczenie polega na modelowaniu przez nas – rodziców różnych zachowań i tu często niezbędna jest praca nad sobą, wymagająca czasu, uwagi, cierpliwości. Ale także na doświadczaniu przez dziecko różnych sytuacji. Często, chcąc uchronić je przed być może trudnymi dla niego konsekwencjami, bierzemy je w cugle, kontrolując i nie dając możliwości odkrywania świata na własną rękę. Mówiąc „nie rób tego!”, „co ty wyprawiasz?”, „załóż czapkę!” kierujemy życiem dziecka. Mamy dobre intencje, możemy uchronić je przed popełnieniem poważnych błędów, jednak równocześnie pozbawiamy je ważnej możliwości wyciągania wniosków z własnych działań.

Czasem nam, dorosłym, trudno jest pozwolić dziecku na takie własne doświadczanie, eksperymentowanie. Przecież my wiemy lepiej, jakie mogą być konsekwencje poszczególnych zachowań…

Warto zacząć od zrozumienia siebie. Sposobem na to, by dziecko nauczyło się podejmować samodzielne decyzje, by czuło pewność siebie, nie jest ciągłe sprawowanie nad nim kontroli. Dziecko powinno uczyć się samodzielnego radzenia sobie z problemami. Zanim w pierwszym odruchu, w trosce, damy gotowe rozwiązanie, warto zadać sobie pytanie: „Czy chcę, żeby dziecko postąpiło tak, jak ja chcę? Czy pozwolę mu na samodzielne działanie, popełnienie błędu?” Zachęcam również rodziców do zastanowienia się, jak często pocieszają czy dają rady swoim dzieciom. Taka rozmowa z dzieckiem może stać się barierą komunikacyjną, a ono odbierze ją jako próbę ucięcia tematu i lekceważenie jego problemu. Będzie mu trudniej uwierzyć w to, że może być skuteczny.

Dzieci są z natury ciekawskie, mają duszę odkrywcy i naturalną potrzebę uczenia się. Stymulowanie do podejmowania samodzielnych decyzji sprawia, że maluch uczy się ufać samemu sobie, polegać na własnym osądzie. Uczy się poczucia własnej skuteczności. Wiele dzieci ma mało pewności siebie, uważają, że nie są zbyt dobre, nie podejmują nowych działań, przewidują porażkę. Martwią się, próbują zmienić to, jak same siebie postrzegają. Ich częstą reakcją jest wycofanie lub zwracanie na siebie uwagi przez agresję. Walczą z obrazem samych siebie, stając się uległymi lub dręcząc innych.

Czyli powinniśmy jak najczęściej chwalić dzieci? I m.in. w ten sposób budować w nich poczucie własnej wartości?

I to może być celem rodzicielskim. Zachęcam rodziców do uczenia swoich dzieci samonagradzania. Jest to niezwykle ważna, wręcz kluczowa umiejętność, niezbędna również dla dorosłych. Dzieci mają dużo nagród zewnętrznych, naszą akceptację, uwagę, miłość, nasze pochwały. Dużo ważniejsze jest jednak to, żeby same siebie nagradzały, chwaliły, niż żeby czekały aż zrobi to rodzic. Zamiast powiedzieć „jestem z ciebie dumna”, warto zauważyć „możesz być z siebie zadowolony, dumny”. Dziecko uczy się szukania w sobie samym źródła nagrody. Myśli, że jest niezależne, potrafi samo o sobie stanowić, jest wewnątrzsterowne. To, które często pyta „jesteś ze mnie dumna?” staje się zależne od oceny rodzica. Jeśli natomiast zauważy, że jest skuteczne, doceni się za swoje działania, rozpocznie budowę poczucia własnej wartości i subiektywnego szczęścia. Zadowolenie z samego siebie, bez czekania, aż ktoś pochwali, to dojrzała samoocena. Wiedząc, że „życie z niską samooceną to, jak jazda z zaciągniętym hamulcem ręcznym” warto rozpocząć proces zmian już dzisiaj.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Daria Malicka, Zdjęcie: Matusz Wolski

Marta Szydłowska-Pierzak – psycholożka, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna. Założycielka Centrum Psychoterapii i Rozwoju Osobistego EMPATIA, pracuje z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Terapeutka w programach naukowych TRAKT na UW, prowadzi terapię traumy PTSD dla ofiar wypadków komunikacyjnych oraz E-COMPARED na Uniwersytecie SWPS, pracuje z osobami cierpiącymi na depresję. Członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej.

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close