Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Czy chciałabym spędzić popołudnie z Herkulesem Poirot? Pewnie tak, choć nie wiem czy nie czułabym się zbyt niepewnie w towarzystwie tego szykownego, wręcz wyrafinowanego detektywa, który nie kryje swojego zamiłowania do luksusu. Może lepsza na niezobowiązująca herbatkę byłaby panna Murple – poczciwa staruszka uwielbiająca robótki ręczne?

Z powieściami Agathy Christie jest jak z dobrą, markową herbatą – nigdy się nie nudzą i za każdym razem odnajdujesz w nich nowy smak. Teraz, gdy mamy nieco więcej wolnego czasu, warto powrócić do wciąż wciągających historii kryminalnych, które wyszły spod pióra genialnej pisarki. A że w dobie „Domu z papieru” czy innych kulowych już produkcji ostatnich lat nieco trącą myszką? Cóż z tego – jak na razie to właśnie autorka „Śmierci na Nilu” przetrwała próbę czasu.

Cenzura grozi pisarce palcem

Nie będę obiektywna, bo wobec mojej imienniczki – Agathy Christie – jestem bezkrytyczna. Uwielbiam ją za mistrzowskie portretowanie swoich bohaterów, intrygujące kryminalne zagadki oraz zaskakujące ich rozwiązania. Chylę czoła przed jej pracowitością (napisała ponad 90 powieści i sztuk teatralnych!), poczuciem humoru oraz talentem w obrazowaniu miejsc i ludzi. Powieści żadnego innego pisarza nie sprzedawały się tak dobrze, jak książki Agathy Christie. Co ciekawe – dla naszych rodaków żyjących w ponurych czasach komuny brytyjska pisarka była owocem zakazanym – w latach 50. cenzura położyła na jej powieści swoją wszechwładną łapę. Czemu w trybie natychmiastowym wycofano je z bibliotek? Pewnie do siermiężnej socrealistycznej rzeczywistości nie pasował ten brytyjski, szykowny anturaż, w którym rozgrywały się kryminalne historie. My mieliśmy swojego kapitana Żbika i psa Cywila. I to miało Polakom wystarczyć.
Na szczęście „zapis” na Agathę Christie nie trwał zbyt długo. Ostatecznie okazało się, że nie zagraża ona socjalistycznemu państwu i może wrócić do bibliotek i na księgarskie półki. I do dziś zajmuje tam poczesne miejsce.

W ruch idzie cyjanek i arszenik

Jedna z legend dotyczących życia Agathy Christie mówi, że pisarka nie znosiła domowych czynności, szczególnie mycia naczyń. Nic więc dziwnego, ze to właśnie wówczas przychodziły jej do głowy mordercze myśli, które znalazły potem odzwierciedlenie w jej powieściach. Pewne jest, że miała niezwykłą wyobraźnię i była baczną obserwatorką rzeczywistości. Z czasów, gdy w okresie I wojny światowej pracowała w szpitalnej aptece, pozostało jej zainteresowanie do medykamentów, a precyzyjniej rzecz biorąc – trucizn. Te szkodliwe dla życia substancje nie raz staną się przyczyną śmierci bohaterów jej powieści. Tak było chociażby w debiutanckim kryminale „Tajemnicza historia w Styles”, gdzie w ruch idzie strychnina. W jej powieściach nie brak też ofiar arszeniku, cyjanku potasu czy zażycia nadmiaru środków nasennych. Wyższym stopniem wtajemniczenia było użycie związku talu, który może dać objawy podobne do ciężkiego zapalenia płuc, grypy czy wylewu. Można więc uznać śmierć ofiary za całkowicie naturalną. Ale jak zauważa pisarka w jednej z powieści – jest objaw bardzo charakterystyczny dla zatrucia związkami talu – to wypadanie włosów. I właśnie ta wiedza pozwoliła na zdemaskowanie złoczyńcy, któremu wydaje się, że popełnił zbrodnię doskonałą.

Herkules i panna Murple

Ale nie tylko wiedza na temat trucizn jest wyróżnikiem powieści Agathy Christie. Śmiem twierdzić, że znacznie ważniejsza jest jej wnikliwa znajomość ludzkiej natury, Królowa kryminału potrafiła w swoich powieściach sportretować namiętności i motywy, które pchają bohaterów do niecnych czynów. Sieć powiązań i zależności, sympatii i niechęci oraz serie wydarzeń sprzed lat są siła sprawczą dramatycznych wydarzeń, których rozwikłanie będzie wymagać nie lada wysiłku. I to głównie intelektualnego, bowiem bohaterowie powieści Agathy Christie nie mają do dyspozycji – w przeciwieństwie do współczesnych kryminologów – całej palety nowoczesnych środków technicznych. Oni muszą myśleć, bacznie obserwować, zadawać pytania, kojarzyć fakty i wyciągać wnioski. Bez wątpienia mistrzami takiej detektywistycznej metodologii są Herkules Poirot i panna Murlpe. Pierwszy z bohaterów – Belg z przesadnie wypielęgnowanym wąsem, obsesją na punkcie porządku i dobrych manier, a także z nieco rozdmuchanym ego – pojawia się na kartach 30 powieści Agathy Christie, m.in. w „Zabójstwie Rogera Ackkroyda”, „Śmierci na Nilu” czy „Morderstwie w Orient Expressie”. Pisarka uśmierca swojego bohatera w ostatniej książce „Kurtyna”, która została wydana w 1975 r. Znacznie łaskawiej królowa kryminału obeszła się z Jane Murple, które nigdy nie ośmieliła się pozbawić życia, choć przecież była to też wiekowa starsza pani – dobrotliwa, nieco wścibska, ale o niezwykle przenikliwym umyśle. Stała się ona bohaterką takich powieści, jak „Morderstwo na plebani” „Noc w bibliotece” czy „Zwierciadło pęka w odłamków stos”. Tworząc postać panny Murple Agatha Christie z pewnością wyposażyła ją w kilka swoich cech, choć w wywiadach zdradzała, że pierwowzorem dla tej postaci była jej babka. Tak czy inaczej pisarka i jej literacka bohaterka z jednej strony są typowymi, angielskimi damami, z nienagannymi manierami, z drugiej zaś charakteryzuje je nietuzinkowa osobowość i piekielna inteligencja.

Uciec do spa

W poukładanym zdawałoby się życiu Agathy Christie, w którym największym „wyskokiem” był rozwód i drugie małżeństwo, zdarzył się niewyjaśniony do dziś epizod. Otóż w grudniu 1926 r. pisarka zniknęła z domu i nie dawała znaku życia przez 11 dni. Wywołało to ogólne poruszenie, falę spekulacji i domysłów. Na poszukiwania pisarki wyrusza kilkanaście tysięcy ochotników i policjantów. Jedyny ślad to porzucone w pobliżu stromego urwiska auto królowej kryminału. Podejrzewano najgorsze. Ostatecznie po 11 dniach ktoś rozpoznał ją wśród gości luksusowego spa. Co ciekawe – zameldowała się pod nazwiskiem kochanki swojego pierwszego męża. O przyczynach tak tajemniczego zniknięcia pisarka nigdy nie chciała mówić. Wszak musimy mieć jakiejś tajemnice… W swojej autobiografii Agatha Christie tak pisała: Życie jest fascynujące. Wie się o nim tak mało – zna się jedynie własną niewielką rólkę – jest się więc jakby aktorem, który ma wygłosić kilka zdań w pierwszym akcie. Kiedy jednak w dniu przedstawienia kurtyna pójdzie w górę, zobaczy całą sztukę i wraz z innymi stojąc w rzędzie kłaniać się będzie widzom.

 

Przy pisaniu tekstu korzystałam z „Autobiografii” Agathy Christie.

Agata Niebudek-Śmiech

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close