Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Moja tolerancja dla zachwaszczania języka polskiego i byle jakiego się nim posługiwania wzrasta. Tłumaczę sobie, że świat się zmienia, więc język musi się także do tych zmian dostosować. Tak było zawsze. Tym bardziej, że na poziom współczesnego języka wyjątkowo silnie wpływa słaba treść i forma politycznych wystąpień, będących raczej mieszanką teatru, agresji i ustawek spin doktorów, a także skróty językowe niezbędne zwłaszcza w sieci, zapożyczenia z angielskiego i ubożuchny w warstwie przekazu, naszpikowany zmiękczeniami świat reklamy.

Profesor Jerzy Bralczyk twierdzi zresztą, że to nie język ubożeje, ale my. I nie wykorzystujemy języka tak, jak on na to zasługuje (ale to inny temat). Jeszcze wzdrygam się, gdy słyszę prezydenta pewnego miasta: „Mi się udało to i państwu się uda”, albo prezenterkę telewizyjną; „Mi jest przykro za bezpodstawną krytykę mojej osoby, bo bynajmniej te plotki są nieprawdziwe”. Ale moje wzdryganie w tej sprawie naprawdę bardziej już przypomina przedśmiertne konwulsje, niż żarliwy protest. Jeszcze jakiś czas temu studenci podczas warsztatów dziennikarskich wydawali się zainteresowani poprawianiem zdań typu: w akwenie wodnym wytruto ryby. I nie chodziło o los ryb, ale rozstrzygnięcie, czym jest akwen: dołem z wodą, czy z jakąś inną substancją? Dzisiaj, kiedy znany dziennikarz mówi bez żenady „w cudzysłowiu”, a zdanie: „Około dwanaście dzieci poszło nad wodę” nie wzbudza zdumienia, gdy sama już nie wiem, czy w gazecie pisze czy jest napisane, takie zajęcia nie miałyby uzasadnienia. Kiedy już się z tym pogodziłam, przyszła pora na ogólnopolską dyskusję na temat znaczenia dla języka polskiego i siły przekazu używania przy rzeczownikach żeńskich końcówek. Chodzi o Polki i Polaków. Ostatnio w debacie politycznej poseł powiedział „my Polacy”, wtedy pani poseł (posłanka) wytknęła, że pan poseł nie uznaje i nie szanuje Polek, skoro nie zauważył w kraju ich obecności. I tego to ja (prawie feministka) już znieść nie mogę. Bo tak: w Niemczech mieszkają Niemcy, w Chorwacji – Chorwaci, w Belgii – Belgowie. Jedynie w Polsce Polki i Polacy. Poprawność polityków (i polityczek oczywiście), dziennikarzy (i dziennikarek także), komentatorów (i komentatorek również) drażni i zastanawia. Czy powiedzenie polscy nauczyciele, nie dotyczy bardziej zawodu niż płci?

Czy polscy dziennikarze, to tylko faceci? Czy pani ministra brzmi lepiej niż pani minister? Podobno ta żeńska końcówka (lub jej brak) to sprawa kluczowa, o wiele poważniejsza, niż by się wydawało. Badania potwierdzają bowiem, że kobiety na przykład wcale lub prawie wcale nie starają się o pracę w zawodach, które nie mają w nazwie żeńskiej końcówki. Bo jak czytają, że zawód pilota jest ciekawy, to myślą, że nie będą mogły go wykonywać. Na naszych oczach miejsce debaty na temat nierównych szans kobiet właściwie w każdej dziedzinie zajęła debata na temat żeńskich końcówek. Podobno zastosowanie tej końcówki pobudza kobiecą wyobraźnię, daje poczucie siły. Nie wyklucza i wyrównuje szanse. Za jej pomocą kobiety szukają tożsamości i feministycznej niezależności. Słucham tych wynurzeń Polek i Polaków i wiem na pewno, że ja nie muszę swej kobiecości manifestować żeńską końcówką. •

Marzena Sobala

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close