Zabezpieczenie antyspamowe *


Zabezpieczenie antyspamowe *


Mądrzy ludzie mówią, że zmiany w życiu są potrzebne, niestety, nie wspominają już, że często są one bardzo trudne i wymagają od nas samych dużo wiary i wytrwałości. Trudniej je zaakceptować, jeśli nie przydarzają się nam zbyt często i są czymś nowym albo dawno niespotykanym. Najgorsze są te, które wymuszają na nas zakończenie czegoś, co kochamy, co było całym naszym życiem… Ale jest też tak, że zazwyczaj każda zmiana wychodzi nam w dalszej perspektywie na dobre, a nawet lepsze, zwłaszcza, gdy będziemy myśleć o tym pozytywnie i zamkniemy za sobą drzwi na stałe.  

Po trzynastu latach pracy z mikrofonem na meczach Korony Kielce i ponad dziesięciu latach pełnienia funkcji rzecznika prasowego kieleckiego klubu, podziękowano mi za współpracę. Czy było trudno? Oczywiście, że było. Nie będę ukrywał, że były to jedne z najtrudniejszych dni w moim, nie krótkim już przecież, życiu, ale po pierwszym szoku dotarło do mnie, że musi przecież istnieć inne zawodowe życie.

Pomogli mi w tym bardzo znajomi i przyjaciele, a szczególnie byli rzecznicy innych klubów ekstraklasy od których dostałem ogromne wsparcie i słowa otuchy. Praca w klubie sportowym, to nie „osiem godzin w fabryce śrubek”. To znacznie więcej – praktycznie całodobowa aktywność, dnie spędzone w klubie, mecze, akcje marketingowe i niekończące się wieczorno-nocne rozmowy ze współpracownikami na temat tego, co można zrobić lepiej. To także niezliczone spotkania i rozmowy z przypadkowymi kibicami na ulicy, w sklepie czy nawet podczas wakacyjnych wyjazdów. Dlatego też ciężko zmienić nagle swoje przyzwyczajenia i odciąć się od tego, co się kochało i robiło przez ponad 1/4 swojego życia.

Pozostaną mi tylko pozytywne wspomnienia. Jestem dumny z tego, że piosenka Marka Grechuty, pojawiająca się przed każdym meczem, to pomysł mój i Tomka Dudka (stadionowego Dja). Do końca życia zapamiętam „Bandę Świrów” i to, że w pewien sposób byłem jej częścią, ze łzami w oczach wspominam fantastyczne mecze z czasów trenera Ojrzyńskiego czy Bartoszka. Jestem szczęściarzem, że mogłem w tym wszystkim uczestniczyć, podglądać treningi, brać udział w zagranicznych obozach przygotowawczych, być w szatni po zwycięstwach, poznać fantastycznych piłkarzy, trenerów i pracowników, z którymi na co dzień walczyliśmy o to, aby było tylko lepiej.

Największą nagrodą jest dla mnie reakcja środowiska. Odezwali się do mnie Ci najwięksi w naszej piłce, jak chociażby Zbigniew Boniek, najważniejsi polscy dziennikarze, piłkarze i trenerzy, ale też, setki kibiców, których osobiście nie znałem.

Niestety, nie dane mi było podziękować wszystkim Wam na stadionie, dlatego, korzystając z okazji, dziękuję ogromnie za miłe słowa i za to, że mogłem być z Wami przez ponad trzynaście lat koroniarskiego życia. To była wspaniała przygoda!

Obiecuję nadal mocno trzymać kciuki za Koronkę i jej kibiców. Będę dopingował mocno, aby rządzący klubem stworzyli wspaniałą drużynę, która będzie walczyła o najwyższe lokaty. Trzymam kciuki, aby pracownicy mieli nadal tak dużo zapału jak do tej pory i rozsławiali nasz klub najlepiej jak tylko potrafią. Liczę na to, że odpowiedź na pytanie „Kto wygra mecz?” zawsze będzie zgodna z odpowiedzią wykrzyczaną przez tysiące gardeł na kieleckim stadionie. Walczcie przez „całe 90 minut”.

Paweł Jańczyk

Ta strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close